051026
Ciąg
dalszy opisów ludzi i społeczeństw zachodnich dwudziestego
pierwszego wieku. Procesy zmian, ich przyczyny i skutki dla jednostek
i całych krajów.
Zdecydowana większość obserwacji i wniosków jest mi znana z
autopsji, a całość przedstawiona jest jasno i logicznie. Pewne
potknięcia stylistyczne są, jak mniemam, skutkiem komputerowego
tłumaczenia na polski. Pogrubienia są moje, a wielokropek w
nawiasach wskazuje miejsce poczynionego skrótu. Tytuły, jeśli je
dodałem, są oryginalne. Teksty są cytatami z polskich i
angielskojęzycznych kanałów na YT. Do każdego zamieszczam link.
*
* *
„Jak
ignorancja rządzi współczesnym światem”
»Był
czas, gdy ignorancja przynosiła wstyd (…), obecnie stała się
cnotą. Ekspert, który poświęcił dekady na nauki, jest stawiany
na równi z amatorem, który przeczytał trzy posty w mediach
społecznościowych. Co gorsza, amator ma większą widownię,
postrzeganą wyższą wiarygodność i większy realny wpływ. (…)
Jesteśmy
świadkami powstanie arystokracji nie krwi czy pieniądza, a
ostentacyjnej głupoty. Im płytsza myśl, prymitywniejsza analiza i
bardziej emocjonalna reakcja, tym wyższy prestiż społeczny.
(…) Myślenie krytyczne nie umarło z przyczyn naturalnych. (…)
Współczesny
umysł nie przetwarza informacji, on je pochłania i wypluwa w coraz
szybszych i płytszych cyklach.
(…) Autentyczne myślenie wymaga czasu, ciszy i gotowości do
przyznania się do błędu. Wymaga wstrzymania się od osądów,
tolerowania niejasności i poruszania się w niepewności bez
szukania łatwych odpowiedzi. Wszystkie te zdolności zostały
systematycznie zniszczone przez kulturę szybkości i natychmiastowej
pewności. (…) Racjonalna debata stała się niemożliwa nie
dlatego, że ludzie się nie zgadzają, ale dlatego, że niezgoda
wymaga najpierw zrozumienia stanowiska drugiej strony, a zrozumienie
wymaga myślenia. Łatwiej,
szybciej i psychologicznie satysfakcjonująco jest po prostu
zaszufladkować przeciwnika i odrzucić jego poglądy. Niuanse
umarły. Wszystko zostało sprowadzone do uproszczonej binarności:
prawda albo fałsz, z nami czy przeciw nam, dobro czy zło.
Wygląd
fizyczny zastąpił kompetencje jako główna forma kapitału
społecznego. Nie liczy się to, co wiesz, co stworzyłeś ani jak
głęboko coś rozumiesz. Liczy się to, jak się prezentujesz, ilu
masz obserwujących i jak skutecznie sprzedajesz swój wizerunek. (…)
Aby istnieć społecznie, trzeba nieustannie tworzyć treści,
wygłaszać
opinie, utrzymywać obecność. Cisza, która zawsze była glebą
dla głębokiego myślenia, jest interpretowana jako nieistnienie.
(…) Nie
pokazujemy się by przekazać coś ważnego, a tylko po to, aby być
widzianymi. Im bardziej się odsłaniamy, tym mniej mamy do
powiedzenia, ponieważ czas, który moglibyśmy poświęcić na
rozwój ciekawych myśli, jest pochłaniany przez samo pokazywanie
się. To cykl postępującego pustoszenia, w którym widoczność
rośnie a treść maleje.
Ludzie
nie chcą być wystawiani na próbę ani edukowani, chcą być
utwierdzani w przekonaniach i zabawiani. (…) Miliony dążą do
sławy nie mając absolutnie nic do powiedzenia ani zaoferowania.
(...) Algorytmy wzmacniają treści najbardziej pobudzające
emocjonalnie, a nie te najbardziej prawdziwe czy użyteczne.
Stworzyliśmy
pokolenia jednostek wyszkolonych technicznie, ale intelektualnie
wykastrowanych. (…) Szkoła uczy, co myśleć, a nie jak myśleć.
Schopenhauer
napisał, że każda prawda przechodzi przez trzy etapy: najpierw
jest wyśmiewana, potem gwałtowanie zwalczana, a na konicu uznawana
za oczywistą. Nie przewidział jednak czwartej możliwości:
odrzucenie prawdy na rzecz wygodniejszych kłamstw. (…) Spieranie
się z ignorancją stało się nie tylko bezużyteczne, ale i
niebezpieczne. Przedstawianie racjonalnych argumentów traktowane
jest jak przemoc, wskazywanie na logiczną niespójność
interpretowane jest jako atak osobisty, prawda traktowana jest jak
obelga, bo zaprzecza narracji w którą ludzie zainwestowali swoją
tożsamość i cel, a mądrość nazywa się arogancją. Głupiec nie
potrafi podważyć argumentów mądrego, dlatego atakuje atakuje jego
charakter i mobilizuje zbiorową niechęć przeciwko niemu.
Źródło cytatów
*
* *
„Teatr masowej iluzji: Jak dyktatura
przybrała maskę demokracji – Nietzsche”
»Wolność pozostała nienaruszona,
zmienił się tylko sprawujący władzę. Każdy, kto głosował z
prawdziwym przekonaniem, że ten konkretny wybór coś zmieni, a
kolejnych latach był świadkiem dokładnej kontynuacji tego, co
wybory miały przerwać, nosi w sobie pytanie, które rzadko
formułuje jasno: Co właściwie się stało? Najwygodniejsza
odpowiedź brzmi: kandydat rozczarował, okoliczności były
niesprzyjające, zmiany wymagają czasu. Najbardziej precyzyjna i
najtrudniejsza do przyjęcia odpowiedź brzmi: być może wybory nie
były mechanizmem zmiany za jakie uchodziły. Wybory funkcjonują
jako narzędzie przekazania władzy w systemach, w których dostępne
pole wyboru nie zostało wcześniej ograniczone przez sprawujących
władzę. (…) Podmiot rzadko wypracowuje swoje przekonania na
podstawie niezależnej analizy dostępnych danych. Czerpie je z
nagromadzonej presji środowiska które go ukształtowało, a presja
ta działa na tyle cicho, że rezultat wydaje się być jego własnym
wnioskiem. (…)
Każdy, kto kwestionuje tę
architekturę, nie jest postrzegany jako ktoś, kto dostrzegł coś
ukrytego przed innymi, jest klasyfikowany jako zagrożenie dla
stabilności, jako naiwna osoba nie rozumiejąca złożoności
rzeczywistości. Klasyfikacja ta nie jest wytworem państwa, a
obywateli mających szczere przekonanie kogoś, kto chroni coś
cennego przed tymi, którzy grożą zniszczeniem. Mechanizm ten nie
opiera się na świadomej manipulacji (…). Przekonanie zawsze
jest skuteczniejsze niż lojalność, gdyż ta może się zachwiać,
a przekonanie rzadko wie, od czego zacząć chwianie.«
Źródło cytatów
*
* *
>>Nie ma jednego dramatycznego momentu w
którym człowiek zrzeka się swojej suwerenności; jest 20 lat
małych momentów, w których każdy miał sens, a których łącznym
rezultatem jest człowiek myślący w granicach, których nigdy nie
zakwestionował. To, co czyni ten proces tak odpornym na rozpoznanie,
to fakt, że nie pozostawia on śladów przemocy a jedynie komfort,
który nie wywołuje oporu w przeciwieństwie do łańcucha. Człowiek
udomowiony przez system nie czuje, że coś stracił, czuje, że
dokądś dotarł. (…) Orwell pisał, że najskuteczniejsze
niewolnictwo to takie, w którym niewolnik kocha swoje łańcuchy nie
dlatego, że go oszukano co do ich natury, ale dlatego, że łańcuchy
pojawiły się w momencie, gdy najbardziej potrzebował czegoś,
czego mógłby się uchwycić, a ulga, którą przyniosły, była na
tyle realna, że pytanie o koszt nigdy nie zostało poważnie
sformułowane.<<
Źródło cytatów
*
* *
»Nigdy
w historii ludzkości tak wielu ludzi nie miało dostępu do tak
wielkiej wiedzy i zrobiło z nią tak niewiele.
(...)
Współczesny
człowiek zatracił zdolność kwestionowania swoich pewników,
wątpienia w przekonania i dostrzegania granic swojego rozumienia.
Konsumuje gotowe opinie jak fast food: szybko, bez przeżuwania,
bez trawienia. (...)
Uczą
się słownika mądrości, nie rozwijając umiejętności myślenia;
zapamiętują chwytliwe hasła, nie rozumiejąc zasad leżących u
ich podstaw; kolekcjonują cytaty, nigdy nie stosując nauk w
praktyce. Rezultatem jest całe pokolenie ludzi którzy wierzą, że
są przebudzeni, a pozostają w głębokim śnie, ludzi uważających
się za intelektualnie wyrafinowanych, a działających na absolutnie
podstawowych poziomach zrozumienia; ludzi uważających się za
mądrych, a będących całkowicie zdominowani przez głupotę
konsumowaną pod przybraniem mądrości. (...) Głupotę uznano za
szczerość, intelektualne lenistwo przemianowano na intuicję, a
odmowę nauki przekształcono w opór przeciwko elitaryzmowi. (...)
Zbiorowa głupota jest groźniejsza
niż zło, ponieważ ze złem można się skonfrontować, z głupotą
nie można, bo jest ona przekonana o własne cnocie i otoczona
ludźmi, którzy ją potwierdzają.«
Źródło cytatów
* * *
»Carl Jung ostrzegał: kto patrzy na
zewnątrz, ten śpi, kto patrzy do wewnątrz, ten się budzi.
Współczesny system został specjalnie zaprojektowany po to, aby
skupiać twoją uwagę na zewnątrz, na ekranach, produktach,
rozrywkach, bodźcach zewnętrznych, uniemożliwiając ci rozwinięcie
jakiejkolwiek zdolności do introspekcji. Rezultatem jest populacja
funkcjonalnych narkomanów, ludzi, którym udaje się pracować,
nawiązywać relacje i prowadzić pozornie normalne życie, ale
którzy całkowicie stracili kontrolę nad własną uwagą. Nie
potrafią już zostać pięć minut sam na sam ze swoimi myślami bez
szukania rozproszenia. To stwarza sytuację, w której żyjesz w
ciągłym poczuciu lęku czekając na kolejny bodziec, zawsze lekko
niezadowolony z teraźniejszości, ciągle szukając czegoś, co
wypełni pustkę, której nigdy nie da się wypełnić bodźcami
zewnętrznymi.
(...) Populacja ludzkich zwierząt
domowych, które mylą komfort ze szczęściem, a bezpieczeństwo
z wolnością. (...)
Twoje własne istnienie wydaje się
nudne w porównaniu z bardzo kolorową i udramatyzowaną wersją
życia widzianą na ekranach. (...)
Prawdziwa wolność oznacza
odpowiedzialność i niepewność, oznacza możliwość porażki.
(…) Współczesne społeczeństwo jest neurotyczne właśnie
dlatego, że zastąpiło pseudokomfortem infantylizujących
przyjemności uzasadnione cierpienie związane z dorastaniem, z
przyjmowaniem odpowiedzialności i stawianiem czoła rzeczywistości.«
Kliknij aby przeczytać całość.
* * *
Dodam
tutaj parę zdań swoich obserwacji i wniosków. W ostatnim tekście
autor wskazuje na immanentny związek między wolnością a
odpowiedzialnością, akceptacją swoich ograniczeń, możliwością
przegranej. Wspomina też o cierpieniu związanym z dorastaniem,
chociaż tutaj może właściwsze byłyby słowa o kłopotach i
trudach, cierpienie tylko jako skrajność. Ten ustęp przypomniał
mi słowa Antoniego Gołubiewa, który
w swojej wspaniałej epopei „Bolesław Chrobry” napisał, że
każda przemiana jest boleścią. Problem w tym, że teraz młodzi
ludzie odrzucają boleść stania się dorosłymi, odrzucają trudy,
obowiązkowość, ograniczenia. Czasami, ale tylko czasami, to
ostatnie ma swoje dobre strony.
Dla
mnie jaskrawym przykładem cech współczesnego społeczeństwa jest
zachowanie ludzi, ściślej: pieszych, na przejściach. Wchodzenie
wielu z nich na jezdnię bez sprawdzenia, czy nie wejdą pod
samochód. To zachowanie stojące w sprzeczności do zasad ruchu
drogowego zostało im wpojone do głów, a oni łatwo je
zaakceptowali. Powiedziano ludziom, że o ich bezpieczeństwo mają
dbać kierowcy, oni nie muszą. Wcześniej dwie strony dbały o
bezpieczeństwo, piesi i kierowcy, teraz tylko ci drudzy, co musiało
skutkować większą ilością wypadków. Pomysł zmiany przepisów
był dobry, ale w realizacji przekroczono granicę racjonalności, co
jest bardzo charakterystyczne dla Zachodu.
Jest
tutaj coś, o czym rzadko się mówi, a co porusza autor powyższego
tekstu: odebranie człowiekowi cząstki wolności. Tak, właśnie
tak! Wolność, to nie tylko możliwość ubierania się w sposób
dowolny, bycia gdzie się chce, robienia wszystkiego, jeśli tylko
nie czyni to szkód innym ludziom i nie jest prawem zakazane. Wolność
to także odpowiedzialność za swoje czyny, dbanie o swoje
bezpieczeństwo. Autor napisał tak:
„Prawdziwa
wolność oznacza odpowiedzialność i niepewność, oznacza
możliwość porażki.”
Jeśli zdajemy na
kogoś lub na coś niechby cząstkę odpowiedzialności za nas
samych, pozbawiamy się części naszej wolności. Jeśli do tego
procesu (wszak nie ogranicza się tylko do tego jednego przypadku)
dodać jeszcze działanie algorytmów w internecie ciągnących nas
tam, gdzie chcą możni tego świata (politycy oraz wielkie korporacje)
i urabiających nas jak plastelinę, mamy obraz społeczeństwa,
który musi szokować.