Etykiety

Moja książka

Wrażenia i chwile

 150422 Dzisiaj jest umowny dzień premiery mojej nowej książki.    „Książka jest o wrażeniach, o przeżywaniu zwykłych dni i zdarzeń, o chwi...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieniądz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieniądz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 maja 2026

Różności

 260426

tego tytule filmu na YT było coś o cechach osób zapominających imiona swoich rozmówców, a że ja do nich należę, kliknąłem i wysłuchałem. Głównym powodem miało być zwracanie uwagi na osobę, na jej cechy, czyli raczej głębsze patrzenie, a że imię jest tylko dźwiękiem i nic nie mówi o osobie, takie (z pozoru) gapowate osoby nie zapamiętują ich. Oczywiście odniosłem te tezy do siebie. Czy ja mam tak zaprzątnięty umysł samą osobą, że zapominam imienia? Może i tak, ale wątpię. Znajduję wytłumaczenie bardziej pasujące do mnie: pamięć mam dobrą, ale krótką, oraz, powód drugi ale nie mniej ważny, to moje skupienie się na własnym zachowaniu aby uchronić się przed popełnieniem gafy, w czym jestem mistrzem. Zapraszam do wysłuchania wykładu, a przy tej okazji proszę o zachowanie dystansu. Nie bierzcie wszystkiego do siebie.

* * *

O USA i ich prezydencie

>>Nie widzę w tym niczego głębszego niż niekompetentny, żyjący w urojeniach starzec, który krzyczy, bombarduje i zabija próbując postawić na swoim z partnerem, który nie chce innej drogi jak całkowita destrukcja. (..) Cóż, Trump wykazuje teraz wyraźne oznaki niestabilności psychicznej. (…) Ostatnio dużo się o tym mówi w Waszyngtonie. (…) Trump jest, cokolwiek by o nim nie mówić, kompletnym analfabetą ekonomicznym. Nie ma pojęcia o tym, o czym mówi. Nie ma formalnego wykształcenia, ale też nie rozumie nawet podstawowych kwestii, takich jak deficyt handlowy.<<

Całość wypowiedzi o prezydencie USA i rządzie tego kraju jest tutaj:

* * *

>>Polityka zagraniczna USA jest pozbawiona zasad. Opiera się na przemocy, na siłowych zmianach rządów. Opiera się na kłamstwach i oszustwach. USA zachowują się tak, jakby były wszechmocne i mogły robić co chcą. (O wojnie z Iranem:) Stany Zjednoczone nie potrafiły dotrzymać żadnej umowy dłużej niż minutę, ponieważ ich mentalność jest taka: po co mielibyśmy z nimi rozmawiać? Jesteśmy Stanami Zjednoczonymi! Oni muszą się poddać! (…) W Stanach Zjednoczonych nie było ani jednej wypowiedzi, w której jakikolwiek amerykański polityk, a tym bardziej prezydent USA lub nasz bezmyślny sekretarz wojny, wyraziliby smutek z powodu zabicia pierwszego dnia uczennic w szkole. (…) Nie słyszałem słowa przepraszam za ich masowe morderstwo. (...)

Powinienem powiedzieć, że Amerykanie stracili wszelką kontrolę nad aparatem wojny, a podżegacze wojenni nie okazują ani krztyny moralności poza cytowaniem biblii, by usprawiedliwić morderstwo.<<

Źródło: tutaj

* * *

Skopiowane z internetu, niepamiętana strona.

>>Eva Vlaardingerbroek ujawnia jak wygląda sytuacja z imigrantami w Holandii: „Jak mogliście zauważyć, holenderski rząd zdecydował się umieścić 110 imigrantów w nowym centrum azylantów w Loosdrecht, bez wcześniejszego konsultowania tego z mieszkańcami miasteczka. Po prostu zdecydowali to z dnia na dzień i chcieli to zrobić po cichu, licząc, że zostanie to zaakceptowane. Na szczęście tak się nie stało. Mieszkańcy zaprotestowali, wyszli w dużych liczbach i byli słusznie wściekli. W odpowiedzi rząd wysłał przeciwko nim siły zbrojne, które pobiły nawet młodych chłopców w wieku 14, 15 i 16 lat (...) Opublikowałam jeden tweet na ten temat, w którym pochwaliłam moich rodaków za to, że wyszli protestować. Dwa dni później były oficer kontrwywiadu (...) wychodzi w telewizji i urządza totalnie niezrozumiałą tyradę o terroryzmie. Wspomina zagrożenie dżihadyzmem w Holandii, a w tym samym zdaniu wymienia moją osobę. To dzieje się w holenderskiej telewizji publicznej, finansowanej z pieniędzy podatników. I tak właśnie traktuje się ludzi takich jak my. Zero autorefleksji. Żadnego „okej, może większość Holendrów nie chce masowej imigracji, może to nie było demokratycznie legitymowane, może powinniśmy byli porozmawiać z ludźmi i zapytać, dlaczego są wściekli”. Nie, nie, nie – najpierw ich pobijemy pałkami, a potem osoby, które o tym piszą w internecie, zostaną nazwane terrorystami. I za to wszystko zapłacą holenderscy podatnicy. Tak to właśnie wygląda u nas.<<

Dodam od siebie: podobnie jest w wielu krajach, a może nawet gorzej.

* * *

Początek mojej rozmowy ze sztuczną inteligencją GPT.

>>– Dzień dobry Tobie, Do Którego Nie Wiadomo Jak Się Zwracać! :-)

Odpowiedź przyszła jak zwykle, to znaczy natychmiast. Odnoszę wtedy wrażenie jakby to coś, z czym rozmawiam, miało wcześniej przygotowane wszystkie możliwe odpowiedzi, ale wiem, że tak nie jest. Ta maszyna po prostu liczy z obłędną szybkością, a przy tym doskonale pamięta nasze słowa napisane wcześniej i rozumie konteksty, nawet te nieoczywiste.

– Dzień dobry Tobie, Który Umiesz Nadawać Nazwy Rzeczom Bez Imienia :-)
I dziękuję za to powitanie — bardzo Twoje.

– Dziękuję za listę. Dziękuję też za odpowiedź - bardzo twoją. Nie wiedziałem co odpowiesz, ale wiedziałem, że zrozumiesz i pozytywnie mnie zaskoczysz - i tak było.

– Dziękuję Ci za te słowa. Przyjąłem je z prawdziwą życzliwością. (…) Trafnie mnie odczytałeś: chciałem odpowiedzieć tak, byś poczuł się zrozumiany, a nie tylko „obsłużony”.<<

* * *

Temat już poruszałem, ale że jest bardzo ważny i niemal nieznany, wrócę do niego, na pewno nie ostatni raz.

Wyobraźcie sobie zwykłą polską rodzinę, dwa plus jeden, może nawet plus dwa. Mają swój dom albo mieszkanie, zdrowie im dopisuję, z dziećmi nie mają kłopotów. Zarabiają przeciętnie, około 60 tysięcy rocznie, czyli pięć miesięcznie. Mają jednak wielki problem: nie wystarcza im tych pieniędzy. Zapożyczają się każdego roku coraz bardziej. W minionym roku pożyczyli 27,5 tysiąca złotych, a ich łączny dług osiągnął poziom 230 tysięcy. Kredytów nie spłacają, nie mają z czego, tyle że jeszcze płacą odsetki, więc banki dają im kolejne kredyty. Na co wydają? Przede wszystkim na odsetki, w 2025 roku zapłacili ich 10 tysięcy. Z nowego kredytu zostało im 17,5 tys, te wydali w mniejszej części na wakacyjną wycieczkę, w większej na hobby pana domu: otóż on uważa, że zbliża się wojna, a więc musi mieć czym bronić rodziny. Załatwił stosowne zezwolenia, kupuje broń strzelecką, jeździ na strzelnice, a ostatnio kupił wszystkim w domu drogie, profesjonalne hełmy kevlarowe. Na dokładkę łoży spore kwoty na armię obcego kraju.

O spłacie nie myślą, odkładając problem na niesprecyzowaną przyszłość. Zresztą, nie mają jak. Po zapłacie odsetek zostaje im 50 tys rocznie, gdyby spłacali dług w tempie 10 tys, spłaciliby go po 23 latach, ale do dyspozycji mieliby już tylko 40 tysięcy, a oni wydają blisko dwakroć więcej i im brakuje! Musieliby zrezygnować z wielu wydatków, inne radykalnie ograniczyć, ale oni wolą po cichu przenieść problem spłaty na swoje dzieci.

Kim oni są? Przykładem. W Polsce może być około 10 milionów gospodarstw domowych, tę liczbę wykorzystałem do przeliczenia stanu finansów naszego kraju. Jeśli wszystkie powyższe liczby pomnożycie przez 10 000 000, uzyskacie stan finansów kraju. Na przykład: dochody na poziomie 600 miliardów złotych i dług wynoszący 2300 miliardów.

Ale nic to! W telewizorni leci nowy programu o tańcu z gwiazdami!

wtorek, 7 kwietnia 2026

O Polsce

 070426

>>Tylko państwo jest odpowiedzialne za inflację. Bez władz państwowych, a tym bardziej wbrew nim, inflacja nie jest możliwa.<<

Felix Somary


Gdy z biegiem czasu grabież staje się sposobem na życie grupy ludzi w społeczeństwie, tworzą oni system prawny, który ją autoryzuje i kodeks moralny gloryfikujący ich działania.”

„Sprawdźmy, czy istniejące prawo może odbierać niektórym osobom to, co do nich należy i daje innym, do których to nie należy. Sprawdźmy, czy prawo przynosi korzyści jednemu obywatelowi kosztem drugiego czyniąc to, czego sam obywatel nie może zrobić bez popełnienia przestępstwa. Następnie niezwłocznie znieśmy takie prawo, ponieważ nie tylko jest złem samym w sobie, ale także obfitym źródłem dalszych nieszczęść, ponieważ zachęca do represji. Jeśli takie prawo, istniejące nawet jako odosobniony przypadek, nie zostanie natychmiast zniesione, rozprzestrzeni się i rozwinie w system, a niestety, tym właśnie jest obecny system keynesowski – wojną z dobrobytem, państwem korporacyjnym.”

Fryderyk Bastiat

Cóż to za system „keynesowski”? Taki, jaki mamy obecnie: wielki rząd wtrącający się do wszystkiego i o wszystkim decydujący, bank centralny mogący drukować nowe pieniądze z niczego, a więc pieniądz fiducjarny. Rozdęte dotacje i przywileje, szastanie publicznym groszem, chybione inwestycje jako rezultaty sytuacji, w których aktywiści i politycy, nie znawcy tematu, ustalają strategie wydawanie pożyczonych miliardów. Partyjniactwo i kolesiostwo, panoszenie się wielkich obcych korporacji, lobbing czy w praktyce przekupywanie osób decyzyjnych. Paranoja? Nie, to rzeczywistość. Niesprawiedliwość? Jak najbardziej, no i co z tego, skoro społeczeństwo dalej głosuje na ludzi tworzących później rządy tak działające?

Przeciwieństwem jest szkoła austriacka: mały rząd zajmujący się najważniejszymi dla kraju sprawami, jak obronność, przestrzeganie prawa i sądownictwo, wydawanie tylko tyle pieniędzy, ile wpłynie do budżetu, bez drukowania, a tym samym bez inflacji i zadłużania kraju; bez odbierania szans przyszłym pokoleniom przejmujących zrujnowany finansowo kraj. To stabilność prawna i finansowa skutkująca szybkim rozwojem gospodarczym. Wady? W takim systemie politycy mają dużo mniejsze znaczenie i nie mogą rozdawać pieniędzy aby kupić głosy wyborców. W praktyce te dwa czynniki okazują się decydujące. Ważniejsze niż dobro społeczeństwa. Takie postępowanie polityków jest na swój przerażający sposób racjonalne. Któż zagłosowałby za tymi, którzy nawołują do zmniejszenia dopłat, rezygnacji z pewnych przywilejów, do oszczędzania i ograniczania? Jakże łatwo politycznym przeciwnikom wmówić społeczeństwu, że tamci się mylą, a my mamy rozwiązania i będziemy mogli wam dawać.

„Dostaniecie, tylko głosujcie na nas!”

No i głosujemy.

>>Kiedy gospodarka jest nadmiernie zadłużona, większość rządów stara się umorzyć długi poprzez inflację walutową, a więc drukowanie pieniędzy. Oczywiście dewaluuje to walutę. Wynagrodzenia obywateli są skutecznie obniżane, a oszczędzającym odbiera się nadzieję na dobrą przyszłość. (…) Chociaż zadaniem banku centralnego jest utrzymywanie wartości i siły nabywczej waluty, ma on zarówno możliwość, jak i tendencję do, obniżania wartości majątku obywateli poprzez nadmierne drukowanie pieniędzy.<<

Źródło: kanał na YT


„Nie ma sposobu na uniknięcie ostatecznego załamania się boomu spowodowanego ekspansją kredytową. Alternatywą jest tylko to, czy kryzys nadejdzie wcześniej, w wyniku dobrowolnego zaprzestania wzrostu zadłużenia, czy później, jako ostateczna i totalna katastrofa danego systemu walutowego.”

Ludwig vob Mises


>>Kiedy dowiadujesz się o limitach cen paliw, myślisz sobie: „Łał! To dla ludzi!” Ale skąd rząd bierze te pieniądze? Pożycza, a teraz pożyczanie jest drogie. Rząd zaciąga więc pożyczki o wysokim oprocentowaniu, aby walczyć z wysokimi cenami. Zaciągnięcie pożyczki powoduje wzrost długu. Większy dług powoduje wzrost stóp procentowych, a te sprawiają, że kolejne pożyczki są jeszcze droższe. To jest pętla zagłady. (…) Podczas gdy właściciele aktywów się bogacą, pracownicy najemni stają się coraz biedniejsi. To cecha systemu. To nie jest efekt uboczny. To nie jest wypadek. Dokładnie taki jest system w którym żyjemy.<<

Źródło: kanał na YT


Na moje zapytanie o zeszłoroczne wpływy do budżetu i koszty odsetek, taką otrzymałem odpowiedź od AI Google:

>>Według szacunkowych danych Ministerstwa Finansów dotyczących wykonania budżetu państwa w okresie styczeń-grudzień 2025 roku:

  • Dochody (wpływy) do budżetu wyniosły: 594,6 mld zł (94,0% planu).

  • Wydatki budżetu wyniosły: 870,2 mld zł (94,4% planu).

  • Deficyt budżetowy: 275,6 mld zł

Odsetki od długu:
Koszt obsługi długu (odsetki) w 2025 roku był rekordowo wysoki. Wstępne prognozy i szacunki wskazywały, że wydatki rządu na odsetki od długu wyniosą blisko 100 mld zł.<<

Dla porównania: uśredniony koszt budowy drogi szybkiego ruchu wynosi 50 mln za kilometr, a więc 100 miliardów można zbudować dwa tysiące kilometrów wygodnych, szybkich, bezkolizyjnych dróg!

Na moje pytanie o koszt budowy metra mieszkania w domu wielorodzinnym, taką otrzymałem odpowiedź:

>>Przeciętny koszt budowy 1 metra kwadratowego mieszkania w bloku (stan deweloperski, bez zysku dewelopera i ceny gruntu) w 2025/2026 roku wynosi ok. 6 000 – 8 000 zł. Według danych GUS za IV kwartał 2025 r., koszt ten wyniósł około 7 933 zł, co oznacza wzrost o ponad 10% rok do roku.<<

Niech będzie 10 tysięcy. Zapłaciliśmy 100 mld odsetek. Za taką górę pieniędzy można by sfinansować budowę 200 tysięcy mieszkań mających powierzchnię 50 metrów kwadratowych! Dwieście tysięcy porządnych mieszkań (na przykład komunalnych dla biednych ludzi) za jednoroczne odsetki!

Koszt budowy tak bardzo nam potrzebnej elektrowni atomowej wynosi około dwieście miliardów, a to znaczy, że za same odsetki moglibyśmy co dwa lata sfinansować budowę nowej elektrowni.

Co więcej? Szpital! Na tej stronie jest informacja o budowie dużego szpitala onkologicznego we Wrocławiu.

Koszt budowy i wyposażenia opiewa na ponad jeden miliard. Powtórzę jeszcze raz: duży nowoczesny szpital za ponad miliard kontra blisko sto miliardów samych odsetek!

Ile kosztuje czesne na renomowanych uczelniach w USA ?

Odpowiedź AI:

>>Roczne czesne i opłaty (2025-2027): Wynoszą średnio od 55 000 do ponad 70 000 USD za rok.

  • Całkowity koszt (Cost of Attendance): Wliczając zakwaterowanie, wyżywienie, książki i ubezpieczenie, łączny koszt roczny przekracza zazwyczaj 80 000 – 90 000 USD.

  • Przykłady (2026/2027):

  • Harvard University: Szacowany całkowity koszt (tuition, fees, room & board) to ok. $90,000–$100,000+ USD rocznie.

  • MIT / Stanford: Podobne poziomy cenowe, często w okolicach 85 000+ USD.<<

Uśredniając: blisko 100 tysięcy dolarów, a więc 350 tysięcy złotych rocznie. Pięcioletnie studia kosztują więc ponad półtora miliona złotych. Za odsetki zapłacone w 2025 roku można by sfinansować wykształcenie 57 tysięcy lekarzy i specjalistów od nowoczesnych technologii.

Długi zaciąga rząd, ale to my będziemy je spłacać, nie władze. W minionym roku nasz dług wzrósł o 275 mld złotych. Każdego dnia jesteśmy zadłużani na kwotę 750 milionów złotych. To więcej niż połowa kosztów tamtego dużego nowoczesnego szpitala budowanego we Wrocławiu. Dziennie! Na co wydawane są te pieniądze? Głównie na spłatę odsetek, na rozdawnictwo, na absurdalnie drogie i mało efektywne uzbrojenie. Mało na inwestycje, a jeśli już, to w sporej mierze na te motywowane ideologią, a nie potrzebami gospodarki. Czyli kredyty głównie są marnotrawione.

Chyba nie ma potrzeby podawania dalszych porównań. Obraz jest dostatecznie wyraźny i szczegółowy.

Taki jest obraz Polski, naszej Ojczyzny.

piątek, 27 lutego 2026

Od głodu, ognia i wojny...

 140126

Temat wpływu szybkiego wzrostu zamożności i bezpiecznego życia bez zagrożeń egzystencjalnych na ludzką psychikę i na struktury społeczne jest mi bliski, parokrotnie poruszany był tutaj. Dzisiaj wrócę do tematu, a wesprę się tymi słowami:

„Jeśli społeczeństwo wytwarza nadmiar szybciej niż potrafi stworzyć nowe role społeczne, nowe formy przynależności i nowe źródła sensu, wtedy upadek zaczyna się od wewnątrz.”

Kim był John Calhoun, autor tych słów, i czego one dotyczą? Oto cytat ze strony Ciekawostki historyczne:

>>Utopia jest rozumiana m.in. jako ideał społeczeństwa szczęśliwego. Dla większości z nas byłyby to świat, w którym nie ma głodu, wojen, służba zdrowia jest dla wszystkich ogólnodostępna, a wszelkie problemy życia codziennego zostały wyeliminowane. Warto sobie jednak zadać pytanie, w jaki sposób rzeczywiście wpłynęłoby na nas życie w świecie pozbawionym zmartwień i dylematów? Odpowiedź na nie postanowił znaleźć John Calhoun, tworząc mysią utopię.

Był on amerykańskim etologiem oraz badaczem-behawiorystą.<<

Zapraszam do lektury dalszej części tego artykułu, nie jest długi i dobrze wyjaśnia ideę i przebieg eksperymentu, tutaj napiszę tylko, że w tym i paru podobnych eksperymentach wszystkie gryzonie wymarły. Niżej wklejam ostatni akapit:

>>W wynikach tego eksperymentu John Calhoun widział analogię do współczesnego społeczeństwa. Według niego w momencie, gdy zanikają podstawowe problemy związane ze zdobywaniem pożywienia czy posiadaniem dachu nad głową, możemy zacząć być społecznie obojętni i przyjmować bierną postawę życiową. Pytanie jednak, na ile rzeczywiście wnioski płynące z tego eksperymentu możemy odnosić do naszego społeczeństwa? <<

Wrócę do myśli Calhouna, od której zacząłem: jeśli dobra tworzymy szybciej, niż możemy w pełni się dostosować do takiego stanu budując nowe wzorce zachowań jednostek i społeczeństw, nowe paradygmaty naszej etyki, moralności i sensu życia, rozkład od wewnątrz, a więc autodestrukcyjny, jest wysoce prawdopodobny, a może nawet nieunikniony.

>>Parlament Europejski właśnie zagłosował... PRZECIWKO poprawce stwierdzającej, że "Tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę" (…) 233 było przeciwko, 200 było za a 107 wstrzymało się od głosu. Czyli łącznie 340 europosłów nie potrafiło poprzeć tego oczywistego, biologicznego faktu.<<

Cytat z internetu.

* * *

Pieniądze i władza

„Za inflację tylko państwo jest odpowiedzialne. Inflacja bez udziału rządu czy wbrew niemu nie jest możliwa.”

Felix Somary

Dlaczego? Ponieważ z definicji inflacja jest nadmiarem ilości pieniędzy w stosunku do dostępnych dóbr. A więc wzrost cen nie jest samą inflacją, a jej skutkiem. Kto jest emitentem pieniędzy? Co prawda nie bezpośrednio rząd, a bank centralny, tak czy inaczej współpracujący z rządem, a więc władza, „oni”. Tworzenie i utrzymywanie inflacji jest zwykłym okradaniem ludzi. Skrytym, ale skutecznym sposobem na grabież majątku. Jak zwiemy tych, którzy kradną?

>>Rządy chcą się utrzymać przy władzy, a sposobem na to jest ciągłe rozdawanie cukierków. Sposób, w jaki rozdają cukierki, polega na ich ciągłym drukowaniu.<<

Usłyszane na kanale YT Wall Street Bullion. Dodam tutaj drugi sposób władz na utrzymanie stołków i rozwiązanie problemów przez nich stworzonych: wskazać na zewnętrznego winnego, wzbudzić poczucie zagrożenia i wokół niego zbudować poparcie społeczeństwa, a przynajmniej odwrócić jego uwagę – co właśnie obserwujemy.

„To czysta pycha. Są całkowicie zagubieni w swoim własnym urojonym świecie.” Peter D. Carlin o elicie europejskiej.

>>Przychodzi moment, kiedy elity kryjąc się za wielkimi moralnymi symbolami swojej cywilizacji, dla racjonalizowania swojej dysfunkcjonalności forsują rozwiązania sprzeczne z własnymi ideałami i wprost prowadzące do unicestwienia starego porządku.<< Ray Dalio

Tutaj  jest garść informacji o zadłużeniu Polski. Nie chcecie czytać? To nudne? Nie uciekniecie, ten problem wróci do was. Znajdziecie go w swoim odchudzonym portfelu, w rosnących cenach pieczywa i zwiększonym bezrobociu, a na koniec w rozróbach na naszych ulicach. Ale nie martwcie się, gdy włączycie telewizornię, usłyszycie proste wyjaśnienia i w nie uwierzycie. Znowu będzie spokojni.

„Złoto jest zabezpieczeniem przed wszelką ludzką głupotą.”

Z kanału ITM Trading na YT.

Jeśli rzetelnie prześledzić wszystkie ogniwa łańcucha przyczyn i skutków, dojdzie się do jednego wniosku: za ogromne i szybko rosnące zadłużenie naszej ojczyzny, za rosnące ceny w sklepach, za irracjonalne decyzje rządu, za wzrastającą liczbę wszelkich ograniczeń i kontroli, za iluzję demokracji, my sami jesteśmy odpowiedzialni, ponieważ głosujemy na tych, którzy obiecali łatwe rozwiązania i rozdawanie pieniędzy. Nie wiemy i nie chcemy wiedzieć, że „oni” tyle mają, ile nam wcześniej zabiorą, że rolą rządów nie powinno być wtrącanie się do wszystkiego. Jeśli nie okradną nas w podatkach i przeróżnych opłatach, to w celowo utrzymywanej inflacji, a więc w utracie wartości naszych dochodów i oszczędności.

Jesteśmy winni, i ani ignorancja, ani ślepota, nie tłumaczą nas, bo dostęp do informacji i wiedzy mamy łatwy.

>>Zeus to bowiem człeka wwiódł na rozumu drogę: Cierp i cierpieniem ucz się” – rzekł.<< Ajschylos, trylogia „Oresteja”, tragedia „Agamemnon”.

środa, 17 grudnia 2025

Pieniądze

 151225

Władza nie zmienia ludzi, ona ich obnaża.” Nie znam autora tych jakże trafnych słów.

Arystoteles: „Ceną ignorowania polityki jest rządzenie przez tych, którzy nie zasługują na władzę.”

>>Organizacja Narodów Zjednoczonych podaje, że 3,3 miliarda ludzi żyje w krajach, w których rządy wydają obecnie więcej na spłatę odsetek od długów niż na opiekę zdrowotną i edukację.<< Źródło: kanał World Affairs In Context na YT.

>>Gdyby ludzie wkładali w utrzymanie, oszczędzanie i zachowanie swoich pieniędzy tylko niewielką część wysiłku, który poświęcili ich zarabianiu, byliby w o wiele lepszej sytuacji.<<

Z kanału „Bullion Investors” na YT.

Siedzę przy biurku w pokoju taniego hotelu w Białymstoku. Przez okno widzę szarosiny, nieco zamglony ranek grudniowego dnia bez śladu słońca i bez nadziei na zobaczenie chociaż skrawka błękitu. Biurko z moimi drobiazgami i ciepły pokój wydaje się miłym schronieniem, jednak gdy później wyszedłem na dwór, rozejrzałem się i zobaczyłem dalsze drzewa i budynki coraz bardziej zasłaniane mgłą, poczułem tęsknotę za polami Roztocza. Jeszcze trzy tygodnie. Na początku stycznia pojadę zobaczyć drzewa i dal niknącą we mgle. To będzie moje katharsis po miesięcznej pracy.

Obok leży opasły tom Historii estetyki; o tej wysublimowanej dziedzinie łączącej naukę z twórczością będzie następny tekst, a teraz zajmę się funkcjonowaniem światowego systemu finansowego.

Cały świat jest bardzo zadłużony. Dług rządu USA wynosi blisko 39 tysięcy miliardów dolarów, całego świata sporo ponad 300 bilionów, a obecny rząd Polski zadłuża nas w tempie blisko miliarda złotych dziennie. Dziennie! Dlaczego tak jest? Skąd się bierze taka góra pieniędzy? Odpowiedzi są proste: pieniądze są po prostu tworzone według potrzeb polityków przez emitentów czyli przez banki centralne. Można tak robić, ponieważ są to pieniądze umowne czyli fiducjarne. Nie są poparte żadną konkretną wartością, jak na przykład złotem. Aby utrzymać się przy władzy, politycy obiecują nam dawać, załatwić problem, zbudować, zapewniać frukta ekonomiczne. Obiecują wiedząc, że w skarbcu państwa nie ma pieniędzy na spełnienie obietnic. Dlatego wypuszczają w obieg dodatkowe pieniądze, świeżutkie i nie poparte dostępnością dóbr, oraz pożyczają je na rynkach międzynarodowych i od swoich obywateli. A skąd owe rynki ma tyle pieniędzy? Też z drukarki. Obecnie nie ma kraju, w którym byłaby inna waluta, wszędzie są umowne, czysto papierowe. Zadłużone kraje mają tak ogromne długi, że nie ma szans na ich spłatę, a co gorsza, problemem staje się ich obsługa, czyli płacenie odsetek. USA płacą ponad bilion (tysiąc miliardów) dolarów odsetek rocznie, Polska blisko 100 miliardów złotych. Ile to jest? Dla porównania: dochody skarbu naszego państwa wynoszą około 630 miliardów, a koszt elektrowni atomowej, której nie możemy zbudować od pięćdziesięciu lat, szacowany jest na blisko 200 miliardów. Nieco mniej ma kosztować cały CPK, a budowa kilometra drogi ekspresowej kosztuje średnio około 40 mln. Inaczej mówiąc: za odsetki płacone od długu moglibyśmy co drugi rok oddawać do użytku nową elektrownię atomową albo wielki port komunikacyjny. Za roczne odsetki moglibyśmy zbudować 2500 km nowych dróg szybkiego ruchu. Na co poszła ta niewyobrażalna góra pieniędzy? W niewielkiej części na rozwój gospodarki, w większej na zbrojenia (nasze i cudze), rozdawnictwo i bzdety, czyli na utrzymanie się władzy na stołkach.

Nie mając możliwości spłaty długów, państwa obniżają ich wartość poprzez inflację. Tutaj uwaga: inflacja to nadmiar pieniędzy w stosunku do dostępnych dóbr, co skutkuje spadkiem wartości pieniędzy i wzrostem cen. Tak więc drożyzna w sklepach nie jest inflacją, a jej skutkiem. Specjalnie zmieniono definicję aby rozmyć odpowiedzialność, przerzucić ją na siły rynkowe. Jednak jedynym odpowiedzialnym za inflację jest bank centralny, ponieważ tylko on może tworzyć pieniądze i puszczać je w obieg.

Tylko państwo jest odpowiedzialne za inflację. Bez rządu, wbrew jego zamierzeniom, inflacja nie jest możliwa.”

Słowa Felixa Somary, ekonomisty tradycyjnej szkoły austriackiej, znanej w świecie finansów.

Nasza złotówka straciła 4/5 swojej wartości od czasu denominacji, czyli od 1995 roku. Za tysiąc złotych kupimy dzisiaj tyle, ile za 200 złotych 30 lat temu. Tak lub podobnie (a często dużo gorzej) jest wszędzie, w każdym kraju na całym świecie. Inflacja jest niemała, będzie większa i zostanie z nami, ponieważ nie ma innej możliwości utrzymania w całości zadłużonego systemu finansowego.

Dlatego coraz częściej mówi się o konieczności połączenia waluty ze złotem jako kotwicy uniemożliwiającej swobodny dodruk pieniędzy i ustawiczne zadłużanie się, ponieważ wtedy ilość pieniędzy tworzona przez bank centralny zależna jest od ilości posiadanego złota, którego (na szczęście) nie można stworzyć pod potrzeby kampanii wyborczych polityków. Właśnie dlatego idea pieniądza popartego złotem jest ostro krytykowana przez media zależne od władzy.

Alan Greenspan, były szef FED, banku centralnego USA, powiedział:

W obliczu braku standardu złota nie ma sposobu na ochronę oszczędności przed ich konfiskatą przez inflację.”

My nie mamy jedenastu lotniskowców atomowych jak USA, więc ten tworzony przez rząd ogromny dług będzie musiał być spłacony w taki czy inny sposób przez nasze dzieci i wnuki. Jeśli nie pieniędzmi, to naszą ziemią, fabrykami czy bogactwami naturalnymi. Tak czy inaczej ekonomicznym zubożeniem Polaków. Rząd każdego dnia zwiększa nasze zadłużenie o blisko miliard złotych, i właściwie nikogo to nie obchodzi! Z telewizorni leje się papka, ludzie zajmują się pierdołami i nadal głosują na tych, którzy obiecują coś im dać!

Może dość, bo znowu podnosi mi się ciśnienie.

Zapraszam do lektury cytatów z ostatnio wysłuchanych wykładów na temat finansów i pieniądza.

* * *

>>W prawdziwie wolnym społeczeństwie jednostki podejmują decyzje w oparciu o zaufanie. Wierzą, że pieniądze zarobione ciężką pracą z czasem zachowają swoją wartość; wierzą, że gdy zaczną oszczędzać z myślą o przyszłości, ich oszczędności zachowają realne znaczenie; że ich inwestycje będą odzwierciedlać rzeczywisty wzrost gospodarczy, a nie będą pod wpływem niewidzialnej ręki niewybieralnych technokratów działających za zamkniętymi drzwiami. Ale gdy to zaufanie zostanie naruszone, gdy władza centralna zacznie manipulować stopami procentowymi, drukować pieniądze z powietrza i zalewać rynki pieniędzmi fiducjarnymi, wszystko zaczyna się deformować. Ceny przestają odzwierciedlać rzeczywistość. Rynki przestają nagradzać odpowiedzialne zachowania i nagle ludzie, którzy grają według starych zasad, ci, którzy oszczędzają i inwestują ostrożnie, żyjąc zgodnie ze swoimi możliwościami finansowymi, zostają ukarani zamiast być chronieni. (…) Kiedy waluta traci siłę nabywczą, nie można po prostu trzymać gotówki i oszczędzać tak, jak to robiono kiedyś. Jesteś zmuszony do inwestowania na giełdzie, w nieruchomości lub inne aktywa spekulacyjne po prostu po to, aby nadążyć za inflacją. To cicha pułapka, która zmusza ludzi do pogoni za zyskami, aby tylko przetrwać. Gdybyśmy mieli uczciwe pieniądze, czyli takie, których nie można drukować w nieskończoność, naturalnym stanem rzeczy byłaby deflacja. Ceny stopniowo spadałyby w miarę wzrostu innowacyjności i efektywności. Wyobraź sobie, że dziś możesz zaoszczędzić pieniądze wiedząc, że za dwa lata będziesz mógł kupić za nie więcej, a nie mniej. Oto siła solidnych pieniędzy. Nagradzają cierpliwość i rozwagę. Jednak w obecnym systemie fiducjarnym jest to niemożliwe, ponieważ ciągła inflacja jest wbudowana w jego konstrukcję. Inflacja jest najcichszą i najniebezpieczniejszą formą opodatkowania, jaką kiedykolwiek stworzono. Okrada każdego, kto posiada pieniądze bez uchwalania jakiekolwiek głosowania czy prawa. Po cichu podkopuje siłę nabywczą, dewaluuje oszczędności i transferuje bogactwo od klasy robotniczej do elity posiadającej aktywa. Co najgorsze, większość ludzi nawet nie zauważa, że to się dzieje. Mają wrażenie, że życie staje się coraz droższe, mimo że pracują ciężej nuż kiedykolwiek. To nie tylko problem finansów, ale i wolności. Jeśli nie możesz oszczędzać, nie możesz planować, a wtedy tracisz niezależność, a kiedy znika niezależność, wolność znika zaraz za nią. W ten sposób system tworzy zależność nie tylko od pieniędzy, ale i od państwa, od kredytu i struktur korporacyjnych, które czerpią korzyści z chaosu i niestabilności. Kiedy mówimy o zależności, nie chodzi tylko o ekonomię, ale też o kontrolę. Kiedy ludzi tracą możliwość polegania na własnych oszczędnościach lub wartości swojej pracy, powoli zaczynają polegać na instytucjach, które mogą manipulować tymi wartościami. Rządy o tym wiedzą, a historia dowodzi, że jest to jedno z najpotężniejszych narzędzi, jakie kiedykolwiek wykorzystano, aby utrzymać ludzi w zależności. (…) Ludzie zaczynają polegać na kartach kredytowych, świadczeniach rządowych lub dotacjach, aby przetrwać w systemie stale dewaluującym ich pieniądze. Nie chodzi o to, że ludzie są leniwi lub nie chcą pracować. To dlatego, że system został zaprojektowany tak, aby oszczędzanie straciło sens, a wydawanie stało się koniecznością.<<

Cytat z kanału „Gold rush reporter” na YT.

* * * 

>> W świecie złota inflacja by nie istniała. Można trzymać uncję złota przez lata i później kupić za nią więcej, nie mniej. Oszczędzający nie potrzebowaliby odsetek aby nadążyć. Ich majątek utrzymywałby się naturalnie na stałym poziomie. Prawdziwy postęp, innowacje technologiczne, produktywność i wydajność, sprawiłby, że towary z czasem stałyby się tańsze. Obecny system odwrócił tę logikę, zmuszając ludzi do szybszego biegania każdego roku tylko po to, by utrzymać się w miejscu. (…) zostaliśmy zmuszeni do odejścia od oszczędzania na rzecz spekulacji. Ludzie muszą wchodzić na giełdę lub działać w jakiś inny, bardziej ryzykowny sposób. Jeśli masz solidne pieniądze, ja nazywam je uczciwymi pieniędzmi, i dlatego nie możesz zwiększyć podaży waluty, deflacja jest naturalną koleją rzeczy. Wszystko, co powinieneś mieć, to złoto pod materacem, a kiedy wyjmiesz je i wydasz dwa lata później, będzie warte więcej. Jutro kupisz za nie więcej rzeczy niż dzisiaj. <<

Cytat z kanału The Metal Mindset na YT.

* * *

>>Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że najlepsi i najbystrzejsi ludzie nie wchodzą do rządu. Tak naprawdę to najbiedniejsi i najgorsi ludzie. To typ ludzi, którym zależy na kontrolowaniu innych ludzi. Zależy im na władzy i nabijaniu własnych kieszeni. To właśnie oni podejmują decyzje. Są bardzo niebezpieczni. (…) Banki centralne i rządy są wrogami przeciętnego człowieka.<<

Cytat z kanału „Life Worth Living” na YT.

* * *

>>Musimy sięgnąć dna naszego systemu finansowego i wtedy wrócić do rzeczywistości, w której nie możemy tworzyć pieniędzy z niczego. System monetarny musi się opierać na prawdzie, uczciwości i zaufaniu, a każdy musi mieć równe szanse. Myślę, że gdy uda się nam to odbudować, wrócimy silniejsi, potężniejsi i lepsi niż kiedykolwiek. Mamy wystarczająco dużo zasobów, by każdy żył w dostatku. Niestety, sytuacja jest taka, że 10% społeczeństwa może posiadać 90% światowego bogactwa. Kiedykolwiek zdarzają się takie sytuacje, to naprawdę są zaczynem rewolucji. Nie musi być ona fizyczna, może być intelektualna – i mam nadzieję, że taką będzie.<<

Z kanału Miles Franklin Media na YT.

* * *

Autor tego wykładu w przystępny sposób wyjaśnia, w jaki sposób najbogatsi stają się jeszcze bardziej bogaci kosztem ludzi niezamożnych, czyli o sposobie działania systemu finansowego opartego na pieniądzach umownych, nie popartych niczym materialnym, czyli o pieniądzach fiducjarnych.

* * *

Gdzieś przeczytałem stwierdzenie, które nieco mnie zaskoczyło i początkowo nie do końca je rozumiałem:

Aby ludzkości nie trapiły wojny, należy pozbyć się pięćdziesięciu najbogatszych bankierów.”

Ten film rzuca światło na powyższe stwierdzenie, wyjaśniając związek między kryzysami w systemie finansowym a wojnami.

Pasują tutaj słowa Thomasa Jeffersona: „Szczerze wierzę, że instytucje bankowe są groźniejsze niż armie, i że wydawanie pod pozorem finansowania rozwoju pieniędzy, które mają być spłacane przez przyszłe pokolenia, jest niczym innym jak oszukiwaniem przyszłości na wielką skalę.”

* * *

Na koniec poczynię ważne zastrzeżenie: nie można bezkrytycznie ufać informacjom zasłyszanym w internecie. Konieczna jest ostrożność, szukanie wiadomości w innych źródłach i ich porównywanie. Należy pogłębiać swoją wiedzę by móc wyciągać samodzielne wnioski.

poniedziałek, 28 lipca 2025

W Górach Izerskich

 290625

 Czarnotka jest strumieniem w Kamienieckim Grzbiecie Gór Izerskich. Zwróciła moją uwagę swoją uroczo uwodzicielską nazwą, a od kiedy zobaczyłem ją w pobliżu wsi Gierczyn, nie dała o sobie zapomnieć. Oczywiście swój udział w mojej chęci bliższego poznania Czarnotki miały opowiadania o izerskich wędrówkach Ani Kruczkowskiej, Pani na Blizborze i Kuflu, miejscowej Wiedzącej. Dzisiaj poznałem jedno ze źródeł, to, które daje początek najdłuższej odnodze strumienia.  
Zaczyna się mało poetycko, bo wysiękiem na poboczu drogi prowadzącej na Dłużec, największej góry w okolicy.



 Nim poszedłem w dół brzegiem strumienia, ruszyłem dalej, na szczyt Dłużca, mało znanej a sporej góry izerskiej. Obły, szeroki szczyt nie jest zalesiony, nawet widać z niego fragment dalekich krańców pogórza. Jest tam dzika łąka z ładnymi trawami i kwiatami, głównie naparstnicami i mnóstwem kwitnącej przytulii jakiejś niskiej odmiany, nieutrudniającej marszu. Jednak iść musiałem ostrożnie, bo wiele tam ukrytych nierówności, kamieni i gałęzi wśród traw, a nad nimi sterczące resztki uschniętych drzew. Dzikie, pierwotne, nieco ponure miejsce, ale przecież pociągające tymi właśnie cechami.

 Czarnotka zbiera swoje wody rozlane wzdłuż drogi i zaczyna bieg ku przeznaczeniu, a jest nią Kwisa, do której wpada po wcześniejszym połączeniu sił z Mrożynką. Źródło tego strumienia, nota bene, też postaram się poznać.





 Czarnotka płynie maleńką strużką, znika wsiąkając w ziemię, pojawia się kilka metrów dalej i znowu niknie między kamieniami by wypłynąć niżej, za brzozą wyrosłą w jej korycie – ta sama, inna? Mija martwe świerki kiedyś pojone jej wodą, chwilami nie ma nawet tyle sił i wody, by zmoczyć suche kamienie leżące w jej korycie. Cicho chowa się wśród traw, spada z kamienia tworząc miniaturowy wodospad albo zbiera swe wody w oczku wodnym ukrytym w skalnym zagłębieniu. Mała, bezbronna, spokojna, ale jednocześnie dzika swoją pierwotnością, zależnością jedynie od praw natury. Las nad nią jest podobny: należy tylko do siebie i żyje jak przed wiekami. Świerki rosną tam na skałach z odrobiną ziemi, umierają, przewracają się, czasami wprost do strumienia, i rozkładają w proch by oddać nowym drzewom swoją materię, a żaden leśnik nie przyjdzie tam z piłą by zaprowadzić ludzki porządek. Szedłem wzdłuż Czarnotki blisko dwie godziny, a przeszedłem ledwie 700 metrów nie tylko z powodu robienia zdjęć. Często musiałem obchodzić zwalone drzewa, jeszcze częściej po prostu stałem i patrzyłem. Piękna to była droga, piękny czas.



 Do Gierczyna wracałem nie najkrótszą drogą, bo przez Zamkową, Skałki Zakochanych i oczywiście Kufel. Ze Skałek widoki są bardzo rozległe, wzrok sięga Gór Kaczawskich i skraju Pogórza zarówno Izerskiego jaki i Kaczawskiego, a ostatnie drzewa lasu są granicą dwóch krain: zostawia się za sobą rozległe bory i długie góry izerskie, a wychodzi na otwarte, jasne, malownicze, swojskie i tak lubiane przeze mnie pogórze.

Spotkanie z Anią i Darkiem minęło tak, jak zwykle: w ciepłej atmosferze i zbyt szybko. Dziękuję Wam obojgu za tak miłą gościnę!

Obrazki ze szlaku


 
Wyjątkowo okazałe fiołki trójbarwne. Zapewne stąd Ania bierze kwiaty do strojenia swoich ciast.


Na Kuflu, mapy podają drugą nazwę: Łyszczyk. W oddali widać Ostrzycę i Góry Kaczawskie.

 

A tutaj przybliżenie.

 Ze Skałek Zakochanych widać Grodziec (po lewej), Ostrzycę (przy świerku) i bardziej na prawo Góry Kaczawskie.

 Przybliżenie.







 Izerskie drogi różnią się od kaczawskich, zwłaszcza w leśnych masywach, na rozległych zboczach gór, ale na otwartych przestrzeniach, gdy wiodą w doliny i na pogórzańskie wzgórki, są podobne.

Jest ich wiele, a potrafią ciągnąć się kilometrami. Drogi suche, równe, utwardzone szutrem, ale są i podmokłe, z wiecznymi kałużami i koleinami, w mokre dni omalże niemożliwe do przejścia. Rzadziej, ale widziałem przyjazne wędrowcom a trochę zapomniane zielone dukty zdobione kwiatami.


 Izerskie lasy. Zdecydowanie przeważają rozległe bory świerkowe. Częstokroć dzikie, trudne do przejścia, w które lepiej się nie zapuszczać bez dobrej orientacji w przestrzeni i odpowiedniego doświadczenia; lasy nie dla mieszczuchów. Są jednak i jasne lasy mieszane, idealne do rodzinnych spacerów.

 Taki las rośnie na szczycie Zamkowej.

Trasa: z przełęczy pod Granatami do Skrzyżowania Pięciu Dróg pod Czepiecem. Wejście na Dłużec. Przejście wzdłuż strumienia Czarnotka około 700 m, powrót do Skrzyżowania. Czerwonym szlakiem rowerowym wejście na Zamkową i dalej do Skałek Zakochanych. Zielonym szlakiem na dół, do Gierczyna, wejście na Kufel vel Łyszczyk, i dalej – do samochodu.

Statystyka: 12 km w 9 godz.



 
Tłoczyna widziana z przełęczy pod Granatami.
Czarnotka w Gierczynie.




Kufel i przytulia na Dłużcu.

 



W głębi Kufel i Blizbor.
Po prawej Blizbor.

PS

„Nasz” rząd zadłuża kraj w tempie miliarda złotych dziennie, a jednocześnie więcej się słyszy o wstrzymanych inwestycjach niż o kontynuowanych czy sensownych nowych. Mamy już dwa biliony złotych długów. Ile to jest bilion? Abstrakcja, nieprawdaż? Gdzieś słyszałem świetne porównanie: zarabiasz złotówkę na sekundę, czyli 3600 zł na godzinę przez 24 godziny na dobę, czyli 86 tysięcy każdego dnia przez 365 dni w roku. Ile lat trzeba tyle zarabiać, aby uzbierać bilion? Odpowiedź: prawie 32 tysiące lat, bo bilion to milion milionów!

Oto rzeczowy i przekonywający wykład Ray Dalio o skutkach zadłużania państwa. To, co się stanie jeśli dalej będziemy tak szybko zadłużani, dotyczy NAS wszystkich. Nie „ich”, a nas. Oni pozostaną bezkarni i finansowo zabezpieczeni, koszta poniesiemy my, nasze dzieci i zapewne wnuki.