070426
>>Tylko państwo jest odpowiedzialne za inflację. Bez władz państwowych, a tym bardziej wbrew nim, inflacja nie jest możliwa.<<
„Gdy z biegiem czasu grabież staje się sposobem na życie grupy ludzi w społeczeństwie, tworzą oni system prawny, który ją autoryzuje i kodeks moralny gloryfikujący ich działania.”
„Sprawdźmy, czy istniejące prawo może odbierać niektórym osobom to, co do nich należy i daje innym, do których to nie należy. Sprawdźmy, czy prawo przynosi korzyści jednemu obywatelowi kosztem drugiego czyniąc to, czego sam obywatel nie może zrobić bez popełnienia przestępstwa. Następnie niezwłocznie znieśmy takie prawo, ponieważ nie tylko jest złem samym w sobie, ale także obfitym źródłem dalszych nieszczęść, ponieważ zachęca do represji. Jeśli takie prawo, istniejące nawet jako odosobniony przypadek, nie zostanie natychmiast zniesione, rozprzestrzeni się i rozwinie w system, a niestety, tym właśnie jest obecny system keynesowski – wojną z dobrobytem, państwem korporacyjnym.”
Cóż to za system „keynesowski”? Taki, jaki mamy obecnie: wielki rząd wtrącający się do wszystkiego i o wszystkim decydujący, bank centralny mogący drukować nowe pieniądze z niczego, a więc pieniądz fiducjarny. Rozdęte dotacje i przywileje, szastanie publicznym groszem, chybione inwestycje jako rezultaty sytuacji, w których aktywiści i politycy, nie znawcy tematu, ustalają strategie wydawanie pożyczonych miliardów. Partyjniactwo i kolesiostwo, panoszenie się wielkich obcych korporacji, lobbing czy w praktyce przekupywanie osób decyzyjnych. Paranoja? Nie, to rzeczywistość. Niesprawiedliwość? Jak najbardziej, no i co z tego, skoro społeczeństwo dalej głosuje na ludzi tworzących później rządy tak działające?
Przeciwieństwem jest szkoła austriacka: mały rząd zajmujący się najważniejszymi dla kraju sprawami, jak obronność, przestrzeganie prawa i sądownictwo, wydawanie tylko tyle pieniędzy, ile wpłynie do budżetu, bez drukowania, a tym samym bez inflacji i zadłużania kraju; bez odbierania szans przyszłym pokoleniom przejmujących zrujnowany finansowo kraj. To stabilność prawna i finansowa skutkująca szybkim rozwojem gospodarczym. Wady? W takim systemie politycy mają dużo mniejsze znaczenie i nie mogą rozdawać pieniędzy aby kupić głosy wyborców. W praktyce te dwa czynniki okazują się decydujące. Ważniejsze niż dobro społeczeństwa. Takie postępowanie polityków jest na swój przerażający sposób racjonalne. Któż zagłosowałby za tymi, którzy nawołują do zmniejszenia dopłat, rezygnacji z pewnych przywilejów, do oszczędzania i ograniczania? Jakże łatwo politycznym przeciwnikom wmówić społeczeństwu, że tamci się mylą, a my mamy rozwiązania i będziemy mogli wam dawać.
„Dostaniecie, tylko głosujcie na nas!”
No i głosujemy.
>>Kiedy gospodarka jest nadmiernie zadłużona, większość rządów stara się umorzyć długi poprzez inflację walutową, a więc drukowanie pieniędzy. Oczywiście dewaluuje to walutę. Wynagrodzenia obywateli są skutecznie obniżane, a oszczędzającym odbiera się nadzieję na dobrą przyszłość. (…) Chociaż zadaniem banku centralnego jest utrzymywanie wartości i siły nabywczej waluty, ma on zarówno możliwość, jak i tendencję do, obniżania wartości majątku obywateli poprzez nadmierne drukowanie pieniędzy.<<
Źródło: kanał na YT
„Nie ma sposobu na uniknięcie ostatecznego załamania się boomu spowodowanego ekspansją kredytową. Alternatywą jest tylko to, czy kryzys nadejdzie wcześniej, w wyniku dobrowolnego zaprzestania wzrostu zadłużenia, czy później, jako ostateczna i totalna katastrofa danego systemu walutowego.”
>>Kiedy dowiadujesz się o limitach cen paliw, myślisz sobie: „Łał! To dla ludzi!” Ale skąd rząd bierze te pieniądze? Pożycza, a teraz pożyczanie jest drogie. Rząd zaciąga więc pożyczki o wysokim oprocentowaniu, aby walczyć z wysokimi cenami. Zaciągnięcie pożyczki powoduje wzrost długu. Większy dług powoduje wzrost stóp procentowych, a te sprawiają, że kolejne pożyczki są jeszcze droższe. To jest pętla zagłady. (…) Podczas gdy właściciele aktywów się bogacą, pracownicy najemni stają się coraz biedniejsi. To cecha systemu. To nie jest efekt uboczny. To nie jest wypadek. Dokładnie taki jest system w którym żyjemy.<<
Źródło: kanał na YT
Na moje zapytanie o zeszłoroczne wpływy do budżetu i koszty odsetek, taką otrzymałem odpowiedź od AI Google:
>>Według szacunkowych danych Ministerstwa Finansów dotyczących wykonania budżetu państwa w okresie styczeń-grudzień 2025 roku:
Dochody (wpływy) do budżetu wyniosły: 594,6 mld zł (94,0% planu).
Wydatki budżetu wyniosły: 870,2 mld zł (94,4% planu).
Deficyt budżetowy: 275,6 mld zł.
Odsetki od
długu:
Koszt obsługi długu (odsetki) w 2025 roku był
rekordowo wysoki. Wstępne prognozy i szacunki wskazywały, że
wydatki rządu na odsetki od długu wyniosą blisko 100 mld
zł.<<
Dla porównania: uśredniony koszt budowy drogi szybkiego ruchu wynosi 50 mln za kilometr, a więc 100 miliardów można zbudować dwa tysiące kilometrów wygodnych, szybkich, bezkolizyjnych dróg!
Na moje pytanie o koszt budowy metra mieszkania w domu wielorodzinnym, taką otrzymałem odpowiedź:
>>Przeciętny koszt budowy 1 metra kwadratowego mieszkania w bloku (stan deweloperski, bez zysku dewelopera i ceny gruntu) w 2025/2026 roku wynosi ok. 6 000 – 8 000 zł. Według danych GUS za IV kwartał 2025 r., koszt ten wyniósł około 7 933 zł, co oznacza wzrost o ponad 10% rok do roku.<<
Niech będzie 10 tysięcy. Zapłaciliśmy 100 mld odsetek. Za taką górę pieniędzy można by sfinansować budowę 200 tysięcy mieszkań mających powierzchnię 50 metrów kwadratowych! Dwieście tysięcy porządnych mieszkań (na przykład komunalnych dla biednych ludzi) za jednoroczne odsetki!
Koszt budowy tak bardzo nam potrzebnej elektrowni atomowej wynosi około dwieście miliardów, a to znaczy, że za same odsetki moglibyśmy co dwa lata sfinansować budowę nowej elektrowni.
Co więcej? Szpital! Na tej stronie jest informacja o budowie dużego szpitala onkologicznego we Wrocławiu.
Koszt budowy i wyposażenia opiewa na ponad jeden miliard. Powtórzę jeszcze raz: duży nowoczesny szpital za ponad miliard kontra blisko sto miliardów samych odsetek!
Ile kosztuje czesne na renomowanych uczelniach w USA ?
Odpowiedź AI:
>>Roczne czesne i opłaty (2025-2027): Wynoszą średnio od 55 000 do ponad 70 000 USD za rok.
Całkowity koszt (Cost of Attendance): Wliczając zakwaterowanie, wyżywienie, książki i ubezpieczenie, łączny koszt roczny przekracza zazwyczaj 80 000 – 90 000 USD.
Przykłady (2026/2027):
Harvard University: Szacowany całkowity koszt (tuition, fees, room & board) to ok. $90,000–$100,000+ USD rocznie.
MIT / Stanford: Podobne poziomy cenowe, często w okolicach 85 000+ USD.<<
Uśredniając: blisko 100 tysięcy dolarów, a więc 350 tysięcy złotych rocznie. Pięcioletnie studia kosztują więc ponad półtora miliona złotych. Za odsetki zapłacone w 2025 roku można by sfinansować wykształcenie 57 tysięcy lekarzy i specjalistów od nowoczesnych technologii.
Długi zaciąga rząd, ale to my będziemy je spłacać, nie władze. W minionym roku nasz dług wzrósł o 275 mld złotych. Każdego dnia jesteśmy zadłużani na kwotę 750 milionów złotych. To więcej niż połowa kosztów tamtego dużego nowoczesnego szpitala budowanego we Wrocławiu. Dziennie! Na co wydawane są te pieniądze? Głównie na spłatę odsetek, na rozdawnictwo, na absurdalnie drogie i mało efektywne uzbrojenie. Mało na inwestycje, a jeśli już, to w sporej mierze na te motywowane ideologią, a nie potrzebami gospodarki. Czyli kredyty głównie są marnotrawione.
Chyba nie ma potrzeby podawania dalszych porównań. Obraz jest dostatecznie wyraźny i szczegółowy.
Taki jest obraz Polski, naszej Ojczyzny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz