Etykiety

Moja książka

Wrażenia i chwile

 150422 Dzisiaj jest umowny dzień premiery mojej nowej książki.    „Książka jest o wrażeniach, o przeżywaniu zwykłych dni i zdarzeń, o chwi...

środa, 28 października 2026

Sudety jesienią, cz. V

 260926 do 011026

Przełom Czyżynki

Idąc parę lat temu do ruin zamku Cisy, widziałem w pobliżu mojej drogi długą, stromą ścianę nieznanej mi góry. Była zalesiona, ale w kilku miejscach ponad drzewa wystawały skalne ściany zapowiadające ciekawą morfologię. Tamtego dnia pomyślałem tylko, że warto byłoby poznać to miejsce i poszedłem dalej. Tej jesieni znajomy pszczelarz z Gostkowa na Pogórzu Wałbrzyskim opowiadał mi o tak ładnym zboczu góry, że mógłby tam spędzić (to jego słowa) cały dzień. Oczywiście zaciekawił mnie, a nie mając konkretnych planów, poprosiłem o szczegóły chcąc owe miejsce zobaczyć. Trochę kluczyłem, a kiedy w końcu dotarłem na miejsce, zobaczyłem ścianę zapamiętaną na wędrówce sprzed paru lat.

 Dzięki poziomicom i odpowiednim kolorom, na mapie dobrze widać ową ścianę, która okazała się być częścią przełomu strumienia Czyżynka. Jest na lewo od szczytu Kruszyc, a przy dolnej krawędzi zdjęcia z mapą są zaznaczone ruiny zamku Cisy, który odwiedziłem tego dnia.

Głęboka, wyraźnie wyrzeźbiona dolina strumienia Czyżynka jest długa, nie poznałem jej całej, a tam, gdzie byłem, widoki zasłaniają zarośla i gęsty las. Patrząc z dna doliny na ścianę przełomu uznałem, że nie mam szans wejść na górę. Dostałem się tam drogą dłuższą, ale wygodną i bezpieczną. Blisko szczytu wzniesienia równa droga podprowadziła mnie na brzeg lasu, a tam niespodziewanie skoczyła w przepaść przełomu. Stałem na granicy równej wierzchowiny, z tyłu widziałem bezpieczne płaszczyzny pól między pierwszymi drzewami lasu, a przed sobą opadające na dno doliny wierzchołki drzew. Górą obłe i łagodne stoki, niżej bardziej strome, miejscami zamieniające się w urwiska, porosłe są malowniczo pokręconymi sosenkami i dębami. Bursztynowa kora sosen i przebarwiające się liście dębów świeciły feerią ciepłych barw kolorowej jesieni.  

Między konarami drzew widziałem odległy o wiele kilometrów horyzont zamknięty niebieską linią Karkonoszy i bliżej szczytów wałbrzyskich, a w miejscu najbardziej odsłoniętym zobaczyłem taki widok. 
Jest tam zrobiona ława, są ślady ogniska; zapewne o tym miejscu, albo o całej jakże malowniczej części przełomu, mówił pszczelarz. Nie raz i nie dwa obiecałem sobie posiedzieć długo albo i dłużej w takim miejscu, ale zawsze goni mnie… miałem napisać o niecierpliwości, ale nie odczuwam jej; chyba przeważa tutaj ciekawość dalszego szlaku, widoki, które gdzieś tam za tą górą czekają na mnie. Po dwóch czy trzech kwadransach ruszyłem dalej.

Zamek Cisy zobaczyłem dokładnie takim, jakim zapamiętałem go będąc tam po raz pierwszy. Gęsty las na stromych zboczach, miejscami urwistych, w dole ciemny, zarośnięty, w wielu miejscach niedostępny strumień, metrowej grubości poszarpane szare ściany zamku, a między nimi i wprost na nich drzewa w pysznych barwach jesieni.

 Kiedy już ludzie znikną zostawiając budowlę samą sobie, albo kiedy wszyscy się powyrzynają, wtedy powoli, ale nieustępliwie, wraca natura i na murach, wcześniej oblanych potem i krwią, zasiewa nowe życie, a jest ono obojętne na szaleństwa i zbrodnie tych, którym wydaje się, że są ukoronowaniem życia na Ziemi. W tym fakcie dostrzegam gorzkie co prawda, ale jednak pocieszenie.

Ta budowla mogłaby do dzisiaj (i za setki lat też) służyć ludziom, a została bezmyślnie zniszczona. Bóg jeden wie, ile milionów godzin (proste szacunki na taką skalę wskazują) ludzie mozolili się przy wznoszeniu tych murów, ilu z nich straciło na budowie zdrowie i życie. Niewiele później przyszli inni i w swoich pobratymcach zobaczyli śmiertelnych wrogów. Może tylko dlatego, że inaczej się modlili do tego samego Boga. W widoku drzew rosnących na kikutach ścian jest swoista sprawiedliwość Losu bądź Natury. Jest także przestroga: tak mogą wyglądać za 100 albo za 1000 lat nasze miasta. Co się wtedy stanie z nami? Czy my jeszcze będziemy? A jeśli tak, to do jakiej wojny będą nawoływać nowi przywódcy? Gdzie zobaczą wroga i na kogo każą szykować maczugi?

Obrazki ze szlaku

Piękny, świetlisty ranek złotej jesieni.

 Zamek Cisy. Fragment muru zapamiętany z powodu swojej niestabilności. Od wielu lat wisi w powietrzu potwierdzając rzetelność prac wykonanych przed wiekami.

Las na przełomie. 
Na krawędzi przełomu.

Miejsca wędrówek.

PS

U wspomnianego pszczelarza miody nabywam od paru lat i w niemałych ilościach; ostatni zakup ważył ponad 10 kg. Kupuję nie tylko z powodu smaku, ale i pewności nabywania prawdziwego, w pełni naturalnego, a więc sprzyjającemu zdrowiu produktu. Jem codziennie, może niewielkie ilości, ale litrowy słoik nie wystarcza mi na dłużej niż miesiąc, a przecież są i inni domownicy.

Tutaj  jest strona pasieki pana Sebastiana Bryka.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz