151225
„Władza
nie zmienia ludzi, ona ich obnaża.” Nie znam autora tych jakże
trafnych słów.
Arystoteles:
„Ceną ignorowania polityki jest rządzenie przez tych, którzy nie
zasługują na władzę.”
>>Organizacja
Narodów Zjednoczonych podaje, że 3,3 miliarda ludzi żyje w
krajach, w których rządy wydają obecnie więcej na spłatę
odsetek od długów niż na opiekę zdrowotną i edukację.<<
Źródło: kanał World Affairs In Context na YT.
>>Gdyby
ludzie wkładali w utrzymanie, oszczędzanie i zachowanie swoich
pieniędzy tylko niewielką część wysiłku, który poświęcili
ich zarabianiu, byliby w o wiele lepszej sytuacji.<<
Z
kanału „Bullion Investors” na YT.
Siedzę
przy biurku w pokoju taniego hotelu w Białymstoku. Przez okno widzę
szarosiny, nieco zamglony ranek grudniowego dnia bez śladu słońca
i bez nadziei na zobaczenie chociaż skrawka błękitu. Biurko z
moimi drobiazgami i ciepły pokój wydaje się miłym schronieniem,
jednak gdy później wyszedłem na dwór, rozejrzałem się i
zobaczyłem dalsze drzewa i budynki coraz bardziej zasłaniane mgłą,
poczułem tęsknotę za polami Roztocza. Jeszcze trzy tygodnie. Na
początku stycznia pojadę zobaczyć drzewa i dal niknącą we mgle.
To będzie moje katharsis po miesięcznej pracy.
Obok
leży opasły tom Historii estetyki; o tej wysublimowanej dziedzinie
łączącej naukę z twórczością będzie następny tekst, a teraz
zajmę się funkcjonowaniem światowego systemu finansowego.
Cały
świat jest bardzo zadłużony. Dług rządu USA wynosi blisko 39
tysięcy miliardów dolarów, całego świata sporo ponad 300
bilionów, a obecny rząd Polski zadłuża nas w tempie blisko
miliarda złotych dziennie. Dziennie! Dlaczego tak jest? Skąd się
bierze taka góra pieniędzy? Odpowiedzi są proste: pieniądze są
po prostu tworzone według potrzeb polityków przez emitentów czyli
przez banki centralne. Można tak robić, ponieważ są to pieniądze
umowne czyli fiducjarne. Nie są poparte żadną konkretną
wartością, jak na przykład złotem. Aby utrzymać się przy
władzy, politycy obiecują nam dawać, załatwić problem, zbudować,
zapewniać frukta ekonomiczne. Obiecują wiedząc, że w skarbcu
państwa nie ma pieniędzy na spełnienie obietnic. Dlatego
wypuszczają w obieg dodatkowe pieniądze, świeżutkie i nie poparte
dostępnością dóbr, oraz pożyczają je na rynkach
międzynarodowych i od swoich obywateli. A skąd owe rynki ma tyle
pieniędzy? Też z drukarki. Obecnie nie ma kraju, w którym byłaby
inna waluta, wszędzie są umowne, czysto papierowe. Zadłużone
kraje mają tak ogromne długi, że nie ma szans na ich spłatę, a
co gorsza, problemem staje się ich obsługa, czyli płacenie
odsetek. USA płacą ponad bilion (tysiąc miliardów) dolarów
odsetek rocznie, Polska blisko 100 miliardów złotych. Ile to jest?
Dla porównania: dochody skarbu naszego państwa wynoszą około 630
miliardów, a koszt elektrowni atomowej, której nie możemy zbudować
od pięćdziesięciu lat, szacowany jest na blisko 200 miliardów.
Nieco mniej ma kosztować cały CPK, a budowa kilometra drogi
ekspresowej kosztuje średnio około 40 mln.
Inaczej mówiąc: za odsetki płacone od długu moglibyśmy co drugi
rok oddawać do użytku nową elektrownię atomową albo wielki port
komunikacyjny. Za roczne odsetki moglibyśmy zbudować 2500 km nowych
dróg szybkiego ruchu.
Na co poszła ta niewyobrażalna góra pieniędzy? W niewielkiej
części na rozwój gospodarki, w większej na zbrojenia (nasze i
cudze), rozdawnictwo i bzdety, czyli na utrzymanie się władzy na
stołkach.
Nie
mając możliwości spłaty długów, państwa obniżają ich wartość
poprzez inflację. Tutaj uwaga: inflacja to nadmiar pieniędzy w
stosunku do dostępnych dóbr, co skutkuje spadkiem wartości
pieniędzy i wzrostem cen. Tak więc drożyzna w sklepach nie jest
inflacją, a jej skutkiem. Specjalnie zmieniono definicję aby rozmyć
odpowiedzialność, przerzucić ją na siły rynkowe. Jednak jedynym
odpowiedzialnym za inflację jest bank centralny, ponieważ tylko on
może tworzyć pieniądze i puszczać je w obieg.
„Tylko
państwo jest odpowiedzialne za inflację. Bez rządu, wbrew jego
zamierzeniom, inflacja
nie
jest możliwa.”
Słowa
Felixa Somary, ekonomisty
tradycyjnej szkoły austriackiej, znanej w świecie finansów.
Nasza
złotówka straciła 4/5 swojej wartości od czasu denominacji, czyli
od 1995 roku. Za tysiąc złotych kupimy dzisiaj tyle, ile za 200
złotych 30 lat temu. Tak lub podobnie (a często dużo gorzej) jest
wszędzie, w każdym kraju na całym świecie. Inflacja jest niemała,
będzie większa i zostanie z nami, ponieważ nie ma innej możliwości
utrzymania w całości zadłużonego systemu finansowego.
Dlatego
coraz częściej mówi się o konieczności połączenia waluty ze
złotem jako kotwicy uniemożliwiającej swobodny dodruk pieniędzy i
ustawiczne zadłużanie się, ponieważ wtedy ilość pieniędzy
tworzona przez bank centralny zależna jest od ilości posiadanego
złota, którego (na szczęście) nie można stworzyć pod potrzeby
kampanii wyborczych polityków. Właśnie dlatego idea pieniądza
popartego złotem jest ostro krytykowana przez media zależne od
władzy.
Alan Greenspan, były szef FED, banku centralnego USA, powiedział:
„W
obliczu braku standardu złota nie ma sposobu na ochronę
oszczędności przed ich konfiskatą przez inflację.”
My
nie mamy jedenastu lotniskowców atomowych jak USA, więc ten
tworzony przez rząd ogromny dług będzie musiał być spłacony w
taki czy inny sposób przez nasze dzieci i wnuki. Jeśli nie
pieniędzmi, to naszą ziemią, fabrykami czy bogactwami naturalnymi.
Tak czy inaczej ekonomicznym zubożeniem Polaków. Rząd każdego
dnia zwiększa nasze zadłużenie o blisko miliard złotych, i
właściwie nikogo to nie obchodzi! Z telewizorni leje się papka,
ludzie zajmują się pierdołami i nadal głosują na tych, którzy
obiecują coś im dać!
Może
dość, bo znowu podnosi mi się ciśnienie.
Zapraszam
do lektury cytatów z ostatnio wysłuchanych wykładów na temat
finansów i pieniądza.
*
* *
>>W
prawdziwie wolnym społeczeństwie jednostki podejmują decyzje w
oparciu o zaufanie. Wierzą, że pieniądze zarobione ciężką pracą
z czasem zachowają swoją wartość; wierzą, że gdy zaczną
oszczędzać z myślą o przyszłości, ich oszczędności zachowają
realne znaczenie; że ich inwestycje będą odzwierciedlać
rzeczywisty wzrost gospodarczy, a nie będą pod wpływem
niewidzialnej ręki niewybieralnych technokratów działających za
zamkniętymi drzwiami. Ale gdy to zaufanie zostanie naruszone, gdy
władza centralna zacznie manipulować stopami procentowymi, drukować
pieniądze z powietrza i zalewać rynki pieniędzmi fiducjarnymi,
wszystko zaczyna się deformować. Ceny przestają odzwierciedlać
rzeczywistość. Rynki przestają nagradzać odpowiedzialne
zachowania i nagle ludzie, którzy grają według starych zasad, ci,
którzy oszczędzają i inwestują ostrożnie, żyjąc zgodnie ze
swoimi możliwościami finansowymi, zostają ukarani zamiast być
chronieni. (…) Kiedy waluta traci siłę nabywczą, nie można po
prostu trzymać gotówki i oszczędzać tak, jak to robiono kiedyś.
Jesteś zmuszony do inwestowania na giełdzie, w nieruchomości lub
inne aktywa spekulacyjne po prostu po to, aby nadążyć za inflacją.
To cicha pułapka, która zmusza ludzi do pogoni za zyskami, aby
tylko przetrwać. Gdybyśmy mieli uczciwe pieniądze, czyli takie,
których nie można drukować w nieskończoność, naturalnym stanem
rzeczy byłaby deflacja. Ceny stopniowo spadałyby w miarę wzrostu
innowacyjności i efektywności. Wyobraź sobie, że dziś możesz
zaoszczędzić pieniądze wiedząc, że za dwa lata będziesz mógł
kupić za nie więcej, a nie mniej. Oto siła solidnych pieniędzy.
Nagradzają cierpliwość i rozwagę. Jednak w obecnym systemie
fiducjarnym jest to niemożliwe, ponieważ ciągła inflacja jest
wbudowana w jego konstrukcję. Inflacja jest najcichszą i
najniebezpieczniejszą formą opodatkowania, jaką kiedykolwiek
stworzono. Okrada każdego, kto posiada pieniądze bez uchwalania
jakiekolwiek głosowania czy prawa. Po cichu podkopuje siłę
nabywczą, dewaluuje oszczędności i transferuje bogactwo od klasy
robotniczej do elity posiadającej aktywa. Co najgorsze, większość
ludzi nawet nie zauważa, że to się dzieje. Mają wrażenie, że
życie staje się coraz droższe, mimo że pracują ciężej nuż
kiedykolwiek. To nie tylko problem finansów, ale i wolności. Jeśli
nie możesz oszczędzać, nie możesz planować, a wtedy tracisz
niezależność, a kiedy znika niezależność, wolność znika zaraz
za nią. W ten sposób system tworzy zależność nie tylko od
pieniędzy, ale i od państwa, od kredytu i struktur korporacyjnych,
które czerpią korzyści z chaosu i niestabilności. Kiedy mówimy o
zależności, nie chodzi tylko o ekonomię, ale też o kontrolę.
Kiedy ludzi tracą możliwość polegania na własnych
oszczędnościach lub wartości swojej pracy, powoli zaczynają
polegać na instytucjach, które mogą manipulować tymi wartościami.
Rządy o tym wiedzą, a historia dowodzi, że jest to jedno z
najpotężniejszych narzędzi, jakie kiedykolwiek wykorzystano, aby
utrzymać ludzi w zależności. (…) Ludzie zaczynają polegać na
kartach kredytowych, świadczeniach rządowych lub dotacjach, aby
przetrwać w systemie stale dewaluującym ich pieniądze. Nie chodzi
o to, że ludzie są leniwi lub nie chcą pracować. To dlatego, że
system został zaprojektowany tak, aby oszczędzanie straciło sens,
a wydawanie stało się koniecznością.<<
Cytat
z kanału „Gold rush reporter” na YT.
* * *
>>
W świecie złota inflacja by nie istniała. Można trzymać uncję
złota przez lata i później kupić za nią więcej, nie mniej.
Oszczędzający nie potrzebowaliby odsetek aby nadążyć. Ich
majątek utrzymywałby się naturalnie na stałym poziomie. Prawdziwy
postęp, innowacje technologiczne, produktywność i wydajność,
sprawiłby, że towary z czasem stałyby się tańsze. Obecny system
odwrócił tę logikę, zmuszając ludzi do szybszego biegania
każdego roku tylko po to, by utrzymać się w miejscu. (…)
zostaliśmy zmuszeni do odejścia od oszczędzania na rzecz
spekulacji. Ludzie muszą wchodzić na giełdę lub działać w jakiś
inny, bardziej ryzykowny sposób. Jeśli masz solidne pieniądze, ja
nazywam je uczciwymi pieniędzmi, i dlatego nie możesz zwiększyć
podaży waluty, deflacja jest naturalną koleją rzeczy. Wszystko, co
powinieneś mieć, to złoto pod materacem, a kiedy wyjmiesz je i
wydasz dwa lata później, będzie warte więcej. Jutro kupisz za nie
więcej rzeczy niż dzisiaj. <<
Cytat
z kanału The Metal Mindset na YT.
* * *
>>Trzeba
zdać sobie sprawę z tego, że najlepsi i najbystrzejsi ludzie nie
wchodzą do rządu. Tak naprawdę to najbiedniejsi i najgorsi ludzie.
To typ ludzi, którym zależy na kontrolowaniu innych ludzi. Zależy
im na władzy i nabijaniu własnych kieszeni. To właśnie oni
podejmują decyzje. Są bardzo niebezpieczni. (…) Banki centralne i
rządy są wrogami przeciętnego człowieka.<<
Cytat
z kanału „Life Worth Living” na YT.
* * *
>>Musimy
sięgnąć dna naszego systemu finansowego i wtedy wrócić do
rzeczywistości, w której nie możemy tworzyć pieniędzy z niczego.
System monetarny musi się opierać na prawdzie, uczciwości i
zaufaniu, a każdy musi mieć równe szanse. Myślę, że gdy uda się
nam to odbudować, wrócimy silniejsi, potężniejsi i lepsi niż
kiedykolwiek. Mamy wystarczająco dużo zasobów, by każdy żył w
dostatku. Niestety, sytuacja jest taka, że 10% społeczeństwa może
posiadać 90% światowego bogactwa. Kiedykolwiek zdarzają się takie
sytuacje, to naprawdę są zaczynem rewolucji. Nie musi być ona
fizyczna, może być intelektualna – i mam nadzieję, że taką
będzie.<<
Z
kanału Miles Franklin Media na YT.
*
* *
Autor tego wykładu w przystępny sposób wyjaśnia, w jaki sposób
najbogatsi stają się jeszcze bardziej bogaci kosztem ludzi
niezamożnych, czyli o sposobie działania systemu finansowego
opartego na pieniądzach umownych, nie popartych niczym materialnym,
czyli o pieniądzach fiducjarnych.
*
* *
Gdzieś
przeczytałem stwierdzenie, które nieco mnie zaskoczyło i
początkowo nie do końca je rozumiałem:
„Aby
ludzkości nie trapiły wojny, należy pozbyć się pięćdziesięciu
najbogatszych bankierów.”
Ten film rzuca światło na powyższe stwierdzenie, wyjaśniając związek
między kryzysami w systemie finansowym a wojnami.
Pasują
tutaj słowa Thomasa Jeffersona: „Szczerze wierzę, że instytucje
bankowe są groźniejsze niż armie, i że wydawanie pod pozorem
finansowania rozwoju pieniędzy, które mają być spłacane przez
przyszłe pokolenia, jest niczym innym jak oszukiwaniem przyszłości
na wielką skalę.”
*
* *
Na
koniec poczynię ważne zastrzeżenie: nie można bezkrytycznie ufać
informacjom zasłyszanym w internecie. Konieczna jest ostrożność,
szukanie wiadomości w innych źródłach i ich porównywanie. Należy
pogłębiać swoją wiedzę by móc wyciągać samodzielne wnioski.