Moja książka

Góry Kaczawskie słowem malowane

250619 Miałem okazję poznać świętokrzyskie drogi i tatrzańskie szlaki, przemierzałem łęczyńskie bagna i podlubelskie lasy, spędziłem ki...

piątek, 15 lutego 2019

O fascynacji górami

130219
Na zaprzyjaźnionym blogu dowiedziałem się o książce, którą ze względu na podobieństwa do mojej chciałem przeczytać. Później miałem okazję wymienić listy z autorką, a wiadomo, że taka znajomość wzmaga ciekawość książki.
Maria Dolczewska, „Izery. Moja rowerowa przestrzeń”
Oglądając kupiony egzemplarz (a mam w nim dedykację autorki) zauważyłem odruchową reakcję porównywania do mojej książki. Muszę przyznać, że wypadała korzystniej dla książki Mari: sztywne okładki, zdjęcia zamieszczone przy odpowiadającym im opisom, dobry papier, wstążka zakładkowa, a nadto reprodukcje akwarel autorki. Ładna książeczka. Co w niej?
Fascynacja górami, tak po prostu.
Po swoich górach Maria jeździ rowerem, idealnym środkiem lokomocji ze względu na rozległość jej gór i na ogół niewielkie nachylenia licznych tam tras rowerowych. Nie ogranicza się wyłącznie do polskiej części Gór Izerskich; sporą część książki zajmują opisy czeskich Gór Izerskich.
Maria Dolczewska raczej nie przywiązuje znaczenia do cudzych opinii o miejscach. Kierując się swoją estetyką, ciekawością i wrażliwością, nawet jeśli odwiedzi znane miejsca, wynajduje w nich swoje własne zakątki, drobiazgi niezauważane przez innych, a dla niej nabierające pierwszorzędnych walorów urody i bliskości. Ciekawie wyglądające drzewo, zdobiący obejście dziwny ludzik wyrzezany w drewnie, religijna figurka postawiona wśród skał, stare płaskorzeźby znalezione na kościelnym murze, wiekowa chałupinka przycupnięta na końcu bocznej uliczki, ale też niebieski horyzont, kamienista górska rzeka, odległe mury zamku wyłaniające się z zieloności drzew, ale i chwile przy stole w miłym hoteliku ukrytym wśród izerskich górek. Z takich cegiełek, dodając jakże proustowskie związki przeszłości z przeżywaną chwilą, buduje swój własny obraz przestrzeni wokół siebie, obraz jedyny i jej tylko właściwy. Kobiecy obraz, dodam. Trudno byłoby mi wskazać konkretne przyczyny, jednakże ilekroć czytam książkę napisaną przez kobietę, mam wrażenie ciekawej i pociągającej odmienności tak charakterystycznej dla pań; tak też było przy lekturze tej książki.
Maria wie, że za zakrętem drogi, w mijanym tyleż razy zaułku, na końcu niczym niewyróżniającej się dróżki lub przy zapomnianej uliczce w małej wiosce, znaleźć można coś pięknego, niedostrzeganego lub niedocenianego wcześniej. Wystarczy zboczyć z trasy, dać szansę miejscom. Magiczna jest jej przestrzeń, pełna dziwów, a i skrzata… może niekoniecznie się spotka, ale na miejscu będzie oczekiwanie jego pojawienia się. Na przykład wśród konarów starej lipy, na której licznie przysiadły motyle nadając jej wyjątkowego uroku.
U autorki wrażenia z przeżywania chwil w swoich górach nabierają cech intymnego, osobistego związku, który kojarzy się mi z modlitwą. Chwila, gdy Maria usiadła na brzegu swojej rzeki, daleko od cywilizacji, i w ciszy kontemplowała przyrodę, była modlitwą.
Z przyjemnością i oczywiście ze zrozumieniem zauważyłem fascynację autorki dużymi drzewami, ponieważ jest ona i we mnie. Wydaje się, że i Maria odczuwa w sąsiedztwie takich drzew coś podobnego do emanacji… czegoś. Może ich siły witalnej? Duszy rozumianej tak, jak rozumiał Arystoteles?
Obraz zainteresowań autorki i ich śladów w książce powinienem jeszcze uzupełnić o zabytki i wszelkie starocia, co wypadałoby powiązać z chwilami przy starych drzewach. Czy podziwia zdobną kutą bramę lub rzeźbioną szafę, czy kładzie dłoń na pniu wielkiego drzewa, Maria jakby odczuwała jedność czasu, związek życia, także swojego, z przeszłością – i ślady tegoż są w książce.
W świecie wypełnionym po brzegi bezwartościowymi informacjami, wiecznym pośpiechem, „zaliczaniem” ładnych miejsc i coraz dziwniejszymi audycjami telewizyjnymi, książka Marii może być widziana jako powrót do tego, co naprawdę ważne: do siebie i do przyrody.

5 komentarzy:

  1. Krzysztofie! Jakże się cieszę, że Tobie ta książka tez się spodobała! No i mam satysfakcję, że miałam w tym mały udział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój udział był decydujący, Anno.
      Gdy tylko odebrałem książkę i ją przekartkowałem, pomyślałem o napisaniu recenzji. Chciałem zrobić prezent Marii i pomóc w sprzedaży.
      Tyle mogłem zrobić.

      Usuń
    2. Aniu, zapomniałem napisać, że ten tekst opublikowałem na popularnym portalu książkowym biblionetka.pl
      Sprawdzałem przed chwilą, tekst otwierano 44 razy i poleca go jedna z najbardziej czynnych i znanych użytkowniczek tego portalu. Zaznaczę, że bywalcami są czytelnicy, a więc ludzie przywiązani do słowa pisanego.
      Gdyby ktoś chciał tam zerknąć:

      https://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=1075581

      Usuń
  2. Będę musiał sięgnąć po książkę w takim razie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Czytanie książki łatwo stać się może spotkaniem z drugim człowiekiem, z autorem. Dlatego warto.
      W Szczyrku kiedyś mieszkałem i pracowałem przez dwa zimowe miesiące. Dawne dzieje.

      Usuń