Etykiety

Moja książka

Wrażenia i chwile

 150422 Dzisiaj jest umowny dzień premiery mojej nowej książki.    „Książka jest o wrażeniach, o przeżywaniu zwykłych dni i zdarzeń, o chwi...

wtorek, 14 kwietnia 2026

Drogi i zakątki

 100426

Chodząc po Roztoczu rzadko kiedy mam ustalony konkretny plan trasy, jeszcze rzadziej się go trzymam. Skręcam gdzieś, gdzie kieruje mnie wspomnienie albo ciekawy widok. Bywa też inaczej: czasami czuję potrzebę pójścia gdzieś daleko, zwłaszcza gdy zobaczę ładną, czyli równą i zieloną, polną drogę. Wtedy wcześniejszy plan znika, wchodzę na drogę i po prostu idę. Nie wiem, jak to możliwe, ale zawsze wtedy słyszę wołanie drogi, a ja odpowiadam i idę za jej głosem. Właśnie w takie dni przychodzę do samochodu po przejściu dwudziestu i więcej kilometrów.




A jak mi opisać, czy ogólniej: zdefiniować te ładne miejsca? Mam z tym kłopoty, mimo dostrzegania takich miejsc z daleka. To zwykle jakieś – tak je nazywam – zakątki, takie okruszki krajobrazu. Samotne duże drzewo, pole falistą wstęgą pnące się po zboczu i zatarasowane wierzbami, grupka brzóz zamykająca widnokrąg, miniaturowy zagajnik na szczycie wysokiej między, ozdobiona brzozą nagle wyrosła miedza na zboczu wzgórza, szpaler osik rosnących na szczycie wąwozu z drogą na dnie, kępa tarniny otulająca rosłego dęba. 

 









Czasami tylko zatrzymuję się i patrzę, ale nierzadko skręcam w takie miejsca by obejrzeć je z bliska i z różnych stron. Jeśli jeszcze zdecyduję się zrobić przerwę w takim miejscu, staje mi się bliższe, lepiej pamiętane. Dzisiaj zobaczyłem grupę czereśni rosnących na miedzy, właśnie zaczynają kwitnąć, i od razu wspomniałem Janka; po chwili zrozumiałem, dlaczego: otóż kiedyś, nie pamiętam czy to było rok czy parę lat temu, siedziałem pod tymi drzewami i przez telefon rozmawiałem z nim.  


Skręciłem ku drzewom, oglądałem pąki kwiatowe, chwilę posiedziałem na miedzy patrząc na ładne wzgórza po drugiej stronie doliny, a będąc tam, patrząc i starając się zapamiętać chwilę, jeszcze bardziej uczyniłem to miejsce moim.

Coraz więcej mam takich miejsc na Roztoczu, ale i pamiętam o dziesiątkach, może setkach moich miejsc w Sudetach. W przyszłym miesiącu odwiedzę je i w ten sposób na jakiś czas ugaszę tęsknotę.

Obrazki ze szlaku

WIOSNA! 


Taszniki i rzodkiewniki. Zwykłe, podobne do siebie, pospolite zielska kwitnące wiosną, ale jeśli się je zna, wydają się być ładniejsze. Identyfikuje je, ale jedynie po kształcie torebek (czy strąków) nasiennych. 


 


Skróciłem drogę widzą mało używaną dróżkę leśną. W ten sposób poznałem ładny las grabowy i widziałem mnóstwo zawilców gajowych. Sposobem kwitnienia ta roślina przypomina mi jętki jednodniówki: przekwita tak szybko, że widząc ją po raz pierwszy nigdy nie wiem, czy zobaczę jej kwiaty jeszcze raz w tym roku. Dlatego swoim zwyczajem zatrzymywałem się często i patrzyłem. Kwiaty mają cechę często spotykaną w przyrodzie: z daleka wydają się tuzinkowe, takie zwykłe, ale jeśli obejrzy się je z bliska, łatwo dostrzec można ich urodę.


 Mirabelka.

 Zielone pędzelki nowego igliwia na modrzewiu. Zdjęcie nie jest dobre, bo nie wiem, jak pokazać aparatowi, na czym ma wyostrzyć obraz.


 Śliwa tarnina.

 Mirabelka i róża.



 
Liście brzóz i grabów.

 Jarząb pospolity czyli swojska jarzębina. Już zaczęła wykształcać pąki kwiatowe.

Różności ze szlaku



 Wierzby, drzewa wyjątkowo podatne za złamania, ale i wyjątkowo żywotne. Nawet gdy leżą, poważnie uszkodzone i spróchniałe, potrafią wypuszczać nowe pędy, zmieniane później w grube konary.

 Tę czereśnię już kiedyś widziałem, ale i dzisiaj zrobiła na mnie duże wrażenie. Połamany i spróchniały pień ledwie stoi, a wyrasta z niego żywy konar. Jest niemal poziomy, a nawet chyli się ku ziemi, jednak w ostatniej prostuje się i rośnie, żywy i kwitnący, pionowo w górę.

 

Skręciłem z drogi w stronę lasu widząc na jego skraju mały murowany budynek. Zobaczyłem opuszczony magazynek pszczelarza i puste, stare, rozbite ule. Bardzo smutny widok.

 Taki zdrowy dąb ktoś wyciął!


Droga w wąwozie.


 Lessowa skarpa, formacja bardzo charakterystyczna dla Roztocza.

 


Staw w Latyczynie.




 Słoneczne późne popołudnie.

Trasa: na zachód od Latyczyna.

Statystyka: 21,5 km przedreptałem w czasie bez mała 11 godzin.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz