280426 do 040526
Najbardziej znanym, najczęściej odwiedzanym i z wszystkich mi znanych najładniejszym wzgórzem Suwalszczyzny jest Cisowa Góra. Do jej estetycznych cech dodam znaczną wysokość od podnóża (około 50 metrów), strome zbocza i niemal panoramiczny, rozległy widok ze szczytu.
Jest też popularna; parę razy przechodziłem w pobliżu i zawsze widziałem ludzi na szczycie. Widać ją z daleka i z wielu miejsc najbardziej malowniczej części Suwalszczyzny, mianowicie z Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Jeśli jakiekolwiek wzgórze tej krainy zasługuje na miano góry, to właśnie Cisowa.
W jej pobliżu jest pewne czarodziejskie miejsce: idąc lokalną szosą, przechodzi się obok bezimiennego wzniesienia, jednego z setek w tej krainie, a minąwszy je, nagle odsłania się malowniczy widok góry. W tamtym miejscu nie można nie zatrzymać się i westchnąć z ukontentowania, chyba że świat cały ma się zasłonięty ekranem smartfona.Blade, ale jednak mam pojęcie o procesach tworzenia takich wzgórz, jednak kiedy patrzyłem na Cisową, te wszystkie naukowe wyjaśnienia nijak mi nie pasowały do kształtu, wielkości i urody tej góry. Próbując zgłębić ową niezgodność wiedzy z wrażeniem, doszedłem do dwóch przyczyn. Pierwszą jest niewyobrażalna skala działań Natury. Pisałem już wcześniej o lodzie pokrywającym ziemie obecnej Suwalszczyzny kilometrową warstwą, ale tak naprawdę trudno sobie wyobrazić ścianę takiej wysokości. Wszak to 30 dziesięciopiętrowych wieżowców postawionych jeden na drugim! W takiej masie lodu wiele się zmieści materiału skalnego. Nim podam drugi powód, retorycznie zapytam, dlaczego zieleń roślin, kształty i kolory kwiatów, błękit nieba, podobają się nam? Otóż dzięki łaskawości (a może litości?) tejże Natury, która w ten sposób ułatwia i umila nam życie na Ziemi przez nią kształtowanej.
Kontemplacja jej dzieł, a więc piękna naszej planety, jest dla mnie formą modlitwy dziękczynnej.
Drugim znanym wzgórzem jest Zamkowa Góra. Kiedyś Suwalszczyzna zwana była Jaćwieżą, a zasiedlali ją Jaćwingowie, lud znad Bałtyku, tam, gdzie teraz jest Litwa, Łotwa i Estonia. Jak to zwykle bywa między ludźmi, na skutek wojen zostali wymordowani albo wyparci przez Krzyżaków i nie tylko. Ponieważ prowadzili zbrojne wypady na polskie ziemie, nasze wojska też się przyczyniły do ich zniknięcia z tych ziem. Jednym z ich ważniejszych ośrodków była Zamkowa Góra i jej podnóże. Archeologowie odnaleźli tam liczne ślady osadnictwa, zainteresowanym podsuwam linki, tutaj, tutaj.
Aby dać wyobrażenie o okolicy, dodaję mapę. Jak widać, jest tam malownicze splątanie ziemi i wody. W prawym górnym rogu mapy jest zaznaczona Cisowa Góra.
Jeśli już piszę o „górach”, nie mogę pominąć Rowelskiej Góry, najwyższej na Suwalszczyźnie. Brzmi jak żart, nieprawdaż? A jednak, ponieważ mowa o wysokości ponad poziom morza wynoszącej niemal 300 metrów. Jaka jest wysokość względna „góry”, czyli od podnóża, widać na zdjęciach. Chyba nie więcej niż trzy albo cztery metry.
Szeszupa, Poszeszupie, Krejwiany, Maszutkinie, Wiżajny, Rogożajny, Kłajpeda – obco brzmiące nazwy Suwalszczyzny. Są w nich ślady po Jaćwingach, są wpływy Litwinów i innych ludów, jak to zwykle bywa na pograniczu. W słowach, w nazwach, tkwią minione dzieje, czasami dłużej niż w kamieniach i w ludzkiej pamięci. Pierwszy wyraz jest nazwą ważnej rzeki dla Suwalszczyzny i Litwinów. Po szczegóły odsyłam tutaj.
Obrazki ze szlaku
W oddali widziałem ładne wzgórza. Dałem się skusić, przelazłem przez szereg ogrodzeń rozglądając się czy aby nie widać w pobliżu bydła lub właściciela, przeprawiłem się przez dwa strumienie, ale dotarłem na wzgórza.
Warto było, stanowczo warto. Zielona zbocza tych wzgórz ozdobione głazami i drzewami, a wśród nich wiele widziałem kwitnących gruszy, czarują mnie bardziej niż skaliste turnie.
Wiecie, jak wygląda 10 milionów fiołków trójbarwnych? Właśnie tak! Duże pole całe, dosłownie całe usiane tymi małymi, zwykłymi, wszędzie widzianymi, a jednocześnie tak pięknymi kwiatami.
Na tej łące widziałem podbiałowe dmuchawce, a na innej kwitnące mlecze czyli mniszki w ilości calutkiego miliona. Wiem, bo liczyłem! Nigdzie indziej nie widziałem tak rozległych i tak gęstych łanów tych kwiatów.
Na Suwalszczyźnie drzewa są obrośnięte porostami znacznie bardziej niż na Lubelszczyźnie. Dowodzi to dużej czystości powietrza, ponieważ te rośliny, tak bardzo wytrzymałe i mało wymagające, nie radzą sobie jedynie z zanieczyszczeniami w powietrzu.
Wodne oczka, czyli miniaturowe stawy czy jeziorka. Jest ich mnóstwo, podobnie jak mokradeł. Więcej jest czystych, ładnych, otoczonych zielenią, a te mniej liczne wyglądają jak kałuże z brudną wodą. Szczególnie jeśli są na pastwiskach lub wybiegach dla bydła.
Dużo widziałem piwnic ziemnych. Oczywiście niemal wszystkie są nieużywane, w ruinie. Ot, taki ślad przeszłości bez zamrażarek, lodówek i chłodni. Jednej dano nowe życie: pełni funkcję zimowej sypialni dla nietoperzy. To ta widoczna na dolnym zdjęciu.
No i oczywiście głazy, głazy i głazy. Niżej zamieszczam kolejną część zdjęć ze szlaków.
























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz