Moja książka

Góry Kaczawskie słowem malowane

250619 Miałem okazję poznać świętokrzyskie drogi i tatrzańskie szlaki, przemierzałem łęczyńskie bagna i podlubelskie lasy, spędziłem ki...

wtorek, 31 marca 2015

O jej odejściu


Muszę w końcu przestać udawać, że jest dobrze i pogodzić się z faktami: ona już nie ma dla mnie swojego słonecznego ciepła. Niedawno miniony czas prowadzenia ze mną swoich kobiecych gierek dąsania się na przemian z czarowaniem mnie wspominam jak raj utracony, chociaż wtedy nie zawsze takim mi się wydawał. Teraz... teraz ma dla mnie już tylko chłód, a na dokładkę łzy. W czym zawiniłem? Co mogę zrobić? Dlaczego facet jest tak bezradny wobec kobiecych łez? To niesprawiedliwe.
Nie wiem co robić patrząc na jej dąsy, bo skąd mam wiedzieć, o co jej chodzi? Przecież zawsze składałem swoje szczere i liczne hołdy u jej stóp! Ileż to razy patrząc w te jej przepaściste, błękitne oczy, szeptałem słowa mojego podziwu, a widząc wtedy jej uroczy uśmiech wydawało mi się, że moje słowa sprawiają jej radość. Wydawało mi się... Teraz myślę, że nie radość to była, a nienasycona duma oczekująca więcej i więcej.
Jej uśmiechy... O, naiwności! Jak mogłem uważać, że są dla mnie? Jeśli uśmiechała się, to tylko do swoich myśli, w których wyobrażała sobie swój zwycięski pochód przez świat. Byłem dla niej tylko jednym z wielu jej wielbicieli, a swój uśmiech miała dla nich wszystkich...
Nie słucha mnie wcale, tylko prycha i rzuca się, a we mnie coś się zmienia: zaczynam mieć dość fochów tej rozkapryszonej smarkuli, której najwyraźniej własna uroda zwyczajnie przewróciła w głowie. Zresztą, jaka z niej smarkula? Ona jest pewnie starsza od Kronosa, tylko tak wygląda.
Odejdę! Niech się sama chmurzy i burzy.
Odejść... Jak to zrobić? Czy to w ogóle możliwe?
Wspominam te cudne dni z nią, gdy otwierałem oczy i widziałem ją radosną, ciepłą, piękną. Całe dnie była ze mną, gdziekolwiek byłem i cokolwiek robiłem. Czułem jej rozkoszny zapach, podziwiałem jej piękno, którego nie żałowała mi; to przecież dzięki niej świat miał dla mnie tyle uroku...
Odejść? Co też przyszło mi do głowy? Mnie pisana jest rola tego oczekującego, wasala podległego swojej pani.

Wiosno, wróć, proszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz