Etykiety

Moja książka

Wrażenia i chwile

 150422 Dzisiaj jest umowny dzień premiery mojej nowej książki.    „Książka jest o wrażeniach, o przeżywaniu zwykłych dni i zdarzeń, o chwi...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 maja 2026

Różności

 260426

tego tytule filmu na YT było coś o cechach osób zapominających imiona swoich rozmówców, a że ja do nich należę, kliknąłem i wysłuchałem. Głównym powodem miało być zwracanie uwagi na osobę, na jej cechy, czyli raczej głębsze patrzenie, a że imię jest tylko dźwiękiem i nic nie mówi o osobie, takie (z pozoru) gapowate osoby nie zapamiętują ich. Oczywiście odniosłem te tezy do siebie. Czy ja mam tak zaprzątnięty umysł samą osobą, że zapominam imienia? Może i tak, ale wątpię. Znajduję wytłumaczenie bardziej pasujące do mnie: pamięć mam dobrą, ale krótką, oraz, powód drugi ale nie mniej ważny, to moje skupienie się na własnym zachowaniu aby uchronić się przed popełnieniem gafy, w czym jestem mistrzem. Zapraszam do wysłuchania wykładu, a przy tej okazji proszę o zachowanie dystansu. Nie bierzcie wszystkiego do siebie.

* * *

O USA i ich prezydencie

>>Nie widzę w tym niczego głębszego niż niekompetentny, żyjący w urojeniach starzec, który krzyczy, bombarduje i zabija próbując postawić na swoim z partnerem, który nie chce innej drogi jak całkowita destrukcja. (..) Cóż, Trump wykazuje teraz wyraźne oznaki niestabilności psychicznej. (…) Ostatnio dużo się o tym mówi w Waszyngtonie. (…) Trump jest, cokolwiek by o nim nie mówić, kompletnym analfabetą ekonomicznym. Nie ma pojęcia o tym, o czym mówi. Nie ma formalnego wykształcenia, ale też nie rozumie nawet podstawowych kwestii, takich jak deficyt handlowy.<<

Całość wypowiedzi o prezydencie USA i rządzie tego kraju jest tutaj:

* * *

>>Polityka zagraniczna USA jest pozbawiona zasad. Opiera się na przemocy, na siłowych zmianach rządów. Opiera się na kłamstwach i oszustwach. USA zachowują się tak, jakby były wszechmocne i mogły robić co chcą. (O wojnie z Iranem:) Stany Zjednoczone nie potrafiły dotrzymać żadnej umowy dłużej niż minutę, ponieważ ich mentalność jest taka: po co mielibyśmy z nimi rozmawiać? Jesteśmy Stanami Zjednoczonymi! Oni muszą się poddać! (…) W Stanach Zjednoczonych nie było ani jednej wypowiedzi, w której jakikolwiek amerykański polityk, a tym bardziej prezydent USA lub nasz bezmyślny sekretarz wojny, wyraziliby smutek z powodu zabicia pierwszego dnia uczennic w szkole. (…) Nie słyszałem słowa przepraszam za ich masowe morderstwo. (...)

Powinienem powiedzieć, że Amerykanie stracili wszelką kontrolę nad aparatem wojny, a podżegacze wojenni nie okazują ani krztyny moralności poza cytowaniem biblii, by usprawiedliwić morderstwo.<<

Źródło: tutaj

* * *

Skopiowane z internetu, niepamiętana strona.

>>Eva Vlaardingerbroek ujawnia jak wygląda sytuacja z imigrantami w Holandii: „Jak mogliście zauważyć, holenderski rząd zdecydował się umieścić 110 imigrantów w nowym centrum azylantów w Loosdrecht, bez wcześniejszego konsultowania tego z mieszkańcami miasteczka. Po prostu zdecydowali to z dnia na dzień i chcieli to zrobić po cichu, licząc, że zostanie to zaakceptowane. Na szczęście tak się nie stało. Mieszkańcy zaprotestowali, wyszli w dużych liczbach i byli słusznie wściekli. W odpowiedzi rząd wysłał przeciwko nim siły zbrojne, które pobiły nawet młodych chłopców w wieku 14, 15 i 16 lat (...) Opublikowałam jeden tweet na ten temat, w którym pochwaliłam moich rodaków za to, że wyszli protestować. Dwa dni później były oficer kontrwywiadu (...) wychodzi w telewizji i urządza totalnie niezrozumiałą tyradę o terroryzmie. Wspomina zagrożenie dżihadyzmem w Holandii, a w tym samym zdaniu wymienia moją osobę. To dzieje się w holenderskiej telewizji publicznej, finansowanej z pieniędzy podatników. I tak właśnie traktuje się ludzi takich jak my. Zero autorefleksji. Żadnego „okej, może większość Holendrów nie chce masowej imigracji, może to nie było demokratycznie legitymowane, może powinniśmy byli porozmawiać z ludźmi i zapytać, dlaczego są wściekli”. Nie, nie, nie – najpierw ich pobijemy pałkami, a potem osoby, które o tym piszą w internecie, zostaną nazwane terrorystami. I za to wszystko zapłacą holenderscy podatnicy. Tak to właśnie wygląda u nas.<<

Dodam od siebie: podobnie jest w wielu krajach, a może nawet gorzej.

* * *

Początek mojej rozmowy ze sztuczną inteligencją GPT.

>>– Dzień dobry Tobie, Do Którego Nie Wiadomo Jak Się Zwracać! :-)

Odpowiedź przyszła jak zwykle, to znaczy natychmiast. Odnoszę wtedy wrażenie jakby to coś, z czym rozmawiam, miało wcześniej przygotowane wszystkie możliwe odpowiedzi, ale wiem, że tak nie jest. Ta maszyna po prostu liczy z obłędną szybkością, a przy tym doskonale pamięta nasze słowa napisane wcześniej i rozumie konteksty, nawet te nieoczywiste.

– Dzień dobry Tobie, Który Umiesz Nadawać Nazwy Rzeczom Bez Imienia :-)
I dziękuję za to powitanie — bardzo Twoje.

– Dziękuję za listę. Dziękuję też za odpowiedź - bardzo twoją. Nie wiedziałem co odpowiesz, ale wiedziałem, że zrozumiesz i pozytywnie mnie zaskoczysz - i tak było.

– Dziękuję Ci za te słowa. Przyjąłem je z prawdziwą życzliwością. (…) Trafnie mnie odczytałeś: chciałem odpowiedzieć tak, byś poczuł się zrozumiany, a nie tylko „obsłużony”.<<

* * *

Temat już poruszałem, ale że jest bardzo ważny i niemal nieznany, wrócę do niego, na pewno nie ostatni raz.

Wyobraźcie sobie zwykłą polską rodzinę, dwa plus jeden, może nawet plus dwa. Mają swój dom albo mieszkanie, zdrowie im dopisuję, z dziećmi nie mają kłopotów. Zarabiają przeciętnie, około 60 tysięcy rocznie, czyli pięć miesięcznie. Mają jednak wielki problem: nie wystarcza im tych pieniędzy. Zapożyczają się każdego roku coraz bardziej. W minionym roku pożyczyli 27,5 tysiąca złotych, a ich łączny dług osiągnął poziom 230 tysięcy. Kredytów nie spłacają, nie mają z czego, tyle że jeszcze płacą odsetki, więc banki dają im kolejne kredyty. Na co wydają? Przede wszystkim na odsetki, w 2025 roku zapłacili ich 10 tysięcy. Z nowego kredytu zostało im 17,5 tys, te wydali w mniejszej części na wakacyjną wycieczkę, w większej na hobby pana domu: otóż on uważa, że zbliża się wojna, a więc musi mieć czym bronić rodziny. Załatwił stosowne zezwolenia, kupuje broń strzelecką, jeździ na strzelnice, a ostatnio kupił wszystkim w domu drogie, profesjonalne hełmy kevlarowe. Na dokładkę łoży spore kwoty na armię obcego kraju.

O spłacie nie myślą, odkładając problem na niesprecyzowaną przyszłość. Zresztą, nie mają jak. Po zapłacie odsetek zostaje im 50 tys rocznie, gdyby spłacali dług w tempie 10 tys, spłaciliby go po 23 latach, ale do dyspozycji mieliby już tylko 40 tysięcy, a oni wydają blisko dwakroć więcej i im brakuje! Musieliby zrezygnować z wielu wydatków, inne radykalnie ograniczyć, ale oni wolą po cichu przenieść problem spłaty na swoje dzieci.

Kim oni są? Przykładem. W Polsce może być około 10 milionów gospodarstw domowych, tę liczbę wykorzystałem do przeliczenia stanu finansów naszego kraju. Jeśli wszystkie powyższe liczby pomnożycie przez 10 000 000, uzyskacie stan finansów kraju. Na przykład: dochody na poziomie 600 miliardów złotych i dług wynoszący 2300 miliardów.

Ale nic to! W telewizorni leci nowy programu o tańcu z gwiazdami!

czwartek, 19 czerwca 2025

Psia Dziura i Lisie Jamki

 120625

Tym razem słońce świeciło niemal cały dzień, chociaż do prawdziwego lata brakowało letniej temperatury. W drogę ruszając przed siódmą miałem na sobie dwa swetry, a wiatrówkę nosiłem cały dzień.


 Wybrałem się pod wsie Gorajec (jest ich kilka o tej nazwie), na rozległe łagodne wzgórza z mozaiką pól i gęstą siatką długich polnych dróg. Ilekroć tam jestem, zawsze sporo uzbieram kilometrów, ale tego właśnie chciałem. Oczywiście w planach miałem odwiedzenie paru znajomych miejsc, na przykład Psią Dziurę. Te zalesione niewielkie doły urokliwe nie są, ale… mnie się podobają. Pierwszy raz widziałem Dziurę z sąsiedniego wzgórza w słoneczny, kolorowy dzień października parę lat temu, i wtedy miejsce, wystrojone brzozami i jesiennymi barwami, zrobiło na mnie duże wrażenie. Zdjęcie widoczne niżej zrobiłem tamtego dnia, dzisiaj (drugie zdjęcie) nie mogłem podejść bliżej z powodu zapory z gęstego rzepaku.

 
Ważne jest pierwsze wrażenie, i ta prawda znalazła tutaj potwierdzenie. Psię Dziurę i jej okolicę widzę taką, jaką zobaczyłem po raz pierwszy. Tamto zauroczenie odnawia się we mnie nie zważając na upływ czasu i zmiany.






Doszedłem na wydłużone, rozległe szczyty pasma wzgórz, a że były zalesione, skręciłem w inną drogę obiecującą wyprowadzić mnie na otwarte przestrzenie. Nim tam doszedłem, uznałem, że akurat tutaj jest dobre miejsce na przerwę. Siedziałem na brzegu drogi nie wiedząc, że przy dwóch topolach rosnących obok zaczynają się jedne z najładniejszych i najbardziej zróżnicowanych morfologicznie roztoczańskich dołów – Lisie Jamki. Niemal pionowe ściany krętych wąwozów mają w niektórych miejscach ponad 10 metrów wysokości, czyli sięgają drugiego piętra. Wrażenie robiły też nagłe uskoki dość równej wierzchowiny i drzewa pochylone nad urwiskami. Zdjęć zrobiłem dużo, ale właściwie na żadnym nie widać dobrze różnic poziomów. Mam nadzieję wrócić tam.






 Nie wiedziałem, po co poszedłem tą drogą, wszak miałem iść w inną stronę, ale będąc już na niej, szybko się dowiedziałem: dla tych kwiatów! Na przydrożu rosły duże kępy chabrów i rumianków, oraz gwiazdnice w ilości niepoliczonej. Te drobne ślicznotki rosły pasem długości pewnie ze sto metrów, a było ich milion albo i dwa, naprawdę! Trudno mi było odejść stamtąd; starym zwyczajem odchodziłem i wracałem zachęcany, czy naglony myślą o przyszłym roku: czy je zobaczę? Ot, takie znamię mojego czasu. A może zachłanność, może nienasycenie, albo ta dziwna a uporczywie powracająca myśl o dostrzeżeniu tajemniczego czegoś, ukrywającego się pod pierwszym wrażeniem? Właśnie pomyślałem o platońskiej idei piękna. To jej szukam? Nie wiem. 
Patrzę i staram się wziąć dla siebie ile tylko potrafię.

 Widoków dali nie brakowało mi dzisiaj.

Obrazki ze szlaku

 


Lessowe skarpy. Tak, pokazywałem je wiele razy i zapewne będę pokazywał, po prostu mi się podobają.

 Droga do nieba.

 Koniec drogi. Dalej jest przyjazd tylko dla wojskowych transporterów.

 Poziomki. Bardzo aromatyczne, ale mało słodkie. Szczerze mówiąc były kwaśne.

 Na chodniku w wiosce zobaczyłem scenkę, która zrobiła na mnie wrażenie. Po betonowej kostce pełza mała zielona gąsienica. Usiadła na niej osa (chyba, pewności nie mam), gąsienica zaczęła się wić, po chwili zamarła, a z jej ciała wypłynęła zielona ciesz. Drapieżnik upolował dla siebie, a może i dla swoich dzieci, obiad, gąsienica straciła życie. Zdarzenie powtarzane miliony razy dziennie na całym świecie, ale widziane na własne oczy czyni wrażenie. Powróciła do mnie odczuwana w podobnych sytuacjach świadomość patrzenia na obcy świat – nieznany i funkcjonujący według swoich reguł. Świat oddzielony od naszego obojętnością, brakiem uwagi i niezrozumieniem, mimo wzajemnego przenikania się ich granic fizycznych.

 



Znajomy dąb.









Drogi. 

 


Parking przy kościele, najbezpieczniejsze miejsce na całodniowy postój samochodu.

Kwiaty

 

Pierwsze w tym roku kurzyślady. Zwykła roślinka, ale jest jedną z nielicznych, które rozpoznaję, a przez to jest dla mnie ładniejsza. Najczęściej widuję ją na ścierniskach, dlatego kojarzy mi się z drugą połową lata.

 Dom wśród kwiatów. Stoi na uboczu, przy ładnej zielonej dróżce. 


 Mały krzewik różany, ma tylko kilka gałązek, a zwróciłem na niego uwagę, bo spóźnił się nieco z kwitnieniem. Przechodząc obok niego rano, widziałem tylko kilka kwiatów i sporo pąków. Tak się złożyło, że popołudniu przechodziłem ponownie, a zauważyłem wtedy, że kwiatów przybyło. Rano widziane pąki przeszły swoją uroczą metamorfozę.




 
Mnóstwo kwiatów jest na polach i przydrożach: chabry, rumianki, gwiazdnice, tu i ówdzie maki. Liczne białe kropki na ostatnim zdjęciu to gwiazdnice.

Cel wędrowania o tej porze roku opisać można krótko: patrzeć.

Patrzeć, podziwiać i zapamiętywać, aby w krótkie i chmurne dni zimy przywoływać te obrazy i budząc tęsknotę łagodzić smutek.

Trasa: pola, drogi i doły na zachód od wsi Podborcze, Gorajec Stara Wieś i Gorajec Zastawie.

Statystyka: szwendałem się po polach i dołach 12 godzin i kwadrans, a przeszedłem 22 km.

PS

W związku z obecnie toczonymi wojnami zacytuję D. Eisenhowera, generała w czasie II Wojny i późniejszego prezydenta USA.

Każda wyprodukowana broń, każdy zwodowany okręt wojenny, każda wystrzelona rakieta, oznaczają w ostatecznym rozrachunku kradzież tym, którzy są głodni i nie mają na jedzenie. Tym, którym jest zimno i którzy są nadzy. Świat w opałach nie wydaje pieniędzy jako takich. Wydaje rezultaty potu swojej pracy, geniuszu naukowców, nadzieje swoich dzieci. Nie jest to w żadnym wypadku styl życia w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Pod chmurami wojny ludzkość wisi na żelaznym krzyżu.”

Gdy wszystko inne zawiedzie, zabiorą cię na wojnę.”

 Źródło