Etykiety

Moja książka

Wrażenia i chwile

 150422 Dzisiaj jest umowny dzień premiery mojej nowej książki.    „Książka jest o wrażeniach, o przeżywaniu zwykłych dni i zdarzeń, o chwi...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moralność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moralność. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 października 2026

Społeczności XXI wieku

 051026

Ciąg dalszy opisów ludzi i społeczeństw zachodnich dwudziestego pierwszego wieku. Procesy zmian, ich przyczyny i skutki dla jednostek i całych krajów.

Zdecydowana większość obserwacji i wniosków jest mi znana z autopsji, a całość przedstawiona jest jasno i logicznie. Pewne potknięcia stylistyczne są, jak mniemam, skutkiem komputerowego tłumaczenia na polski. Pogrubienia są moje, a wielokropek w nawiasach wskazuje miejsce poczynionego skrótu. Tytuły, jeśli je dodałem, są oryginalne. Teksty są cytatami z polskich i angielskojęzycznych kanałów na YT. Do każdego zamieszczam link.

* * *

„Jak ignorancja rządzi współczesnym światem”

»Był czas, gdy ignorancja przynosiła wstyd (…), obecnie stała się cnotą. Ekspert, który poświęcił dekady na nauki, jest stawiany na równi z amatorem, który przeczytał trzy posty w mediach społecznościowych. Co gorsza, amator ma większą widownię, postrzeganą wyższą wiarygodność i większy realny wpływ. (…) Jesteśmy świadkami powstanie arystokracji nie krwi czy pieniądza, a ostentacyjnej głupoty. Im płytsza myśl, prymitywniejsza analiza i bardziej emocjonalna reakcja, tym wyższy prestiż społeczny. (…) Myślenie krytyczne nie umarło z przyczyn naturalnych. (…) Współczesny umysł nie przetwarza informacji, on je pochłania i wypluwa w coraz szybszych i płytszych cyklach. (…) Autentyczne myślenie wymaga czasu, ciszy i gotowości do przyznania się do błędu. Wymaga wstrzymania się od osądów, tolerowania niejasności i poruszania się w niepewności bez szukania łatwych odpowiedzi. Wszystkie te zdolności zostały systematycznie zniszczone przez kulturę szybkości i natychmiastowej pewności. (…) Racjonalna debata stała się niemożliwa nie dlatego, że ludzie się nie zgadzają, ale dlatego, że niezgoda wymaga najpierw zrozumienia stanowiska drugiej strony, a zrozumienie wymaga myślenia. Łatwiej, szybciej i psychologicznie satysfakcjonująco jest po prostu zaszufladkować przeciwnika i odrzucić jego poglądy. Niuanse umarły. Wszystko zostało sprowadzone do uproszczonej binarności: prawda albo fałsz, z nami czy przeciw nam, dobro czy zło.

Wygląd fizyczny zastąpił kompetencje jako główna forma kapitału społecznego. Nie liczy się to, co wiesz, co stworzyłeś ani jak głęboko coś rozumiesz. Liczy się to, jak się prezentujesz, ilu masz obserwujących i jak skutecznie sprzedajesz swój wizerunek. (…) Aby istnieć społecznie, trzeba nieustannie tworzyć treści, wygłaszać opinie, utrzymywać obecność. Cisza, która zawsze była glebą dla głębokiego myślenia, jest interpretowana jako nieistnienie. (…) Nie pokazujemy się by przekazać coś ważnego, a tylko po to, aby być widzianymi. Im bardziej się odsłaniamy, tym mniej mamy do powiedzenia, ponieważ czas, który moglibyśmy poświęcić na rozwój ciekawych myśli, jest pochłaniany przez samo pokazywanie się. To cykl postępującego pustoszenia, w którym widoczność rośnie a treść maleje.

Ludzie nie chcą być wystawiani na próbę ani edukowani, chcą być utwierdzani w przekonaniach i zabawiani. (…) Miliony dążą do sławy nie mając absolutnie nic do powiedzenia ani zaoferowania. (...) Algorytmy wzmacniają treści najbardziej pobudzające emocjonalnie, a nie te najbardziej prawdziwe czy użyteczne.

Stworzyliśmy pokolenia jednostek wyszkolonych technicznie, ale intelektualnie wykastrowanych. (…) Szkoła uczy, co myśleć, a nie jak myśleć.

Schopenhauer napisał, że każda prawda przechodzi przez trzy etapy: najpierw jest wyśmiewana, potem gwałtowanie zwalczana, a na konicu uznawana za oczywistą. Nie przewidział jednak czwartej możliwości: odrzucenie prawdy na rzecz wygodniejszych kłamstw. (…) Spieranie się z ignorancją stało się nie tylko bezużyteczne, ale i niebezpieczne. Przedstawianie racjonalnych argumentów traktowane jest jak przemoc, wskazywanie na logiczną niespójność interpretowane jest jako atak osobisty, prawda traktowana jest jak obelga, bo zaprzecza narracji w którą ludzie zainwestowali swoją tożsamość i cel, a mądrość nazywa się arogancją. Głupiec nie potrafi podważyć argumentów mądrego, dlatego atakuje atakuje jego charakter i mobilizuje zbiorową niechęć przeciwko niemu.

Źródło cytatów 

* * *

„Teatr masowej iluzji: Jak dyktatura przybrała maskę demokracji – Nietzsche”

»Wolność pozostała nienaruszona, zmienił się tylko sprawujący władzę. Każdy, kto głosował z prawdziwym przekonaniem, że ten konkretny wybór coś zmieni, a kolejnych latach był świadkiem dokładnej kontynuacji tego, co wybory miały przerwać, nosi w sobie pytanie, które rzadko formułuje jasno: Co właściwie się stało? Najwygodniejsza odpowiedź brzmi: kandydat rozczarował, okoliczności były niesprzyjające, zmiany wymagają czasu. Najbardziej precyzyjna i najtrudniejsza do przyjęcia odpowiedź brzmi: być może wybory nie były mechanizmem zmiany za jakie uchodziły. Wybory funkcjonują jako narzędzie przekazania władzy w systemach, w których dostępne pole wyboru nie zostało wcześniej ograniczone przez sprawujących władzę. (…) Podmiot rzadko wypracowuje swoje przekonania na podstawie niezależnej analizy dostępnych danych. Czerpie je z nagromadzonej presji środowiska które go ukształtowało, a presja ta działa na tyle cicho, że rezultat wydaje się być jego własnym wnioskiem. (…)

Każdy, kto kwestionuje tę architekturę, nie jest postrzegany jako ktoś, kto dostrzegł coś ukrytego przed innymi, jest klasyfikowany jako zagrożenie dla stabilności, jako naiwna osoba nie rozumiejąca złożoności rzeczywistości. Klasyfikacja ta nie jest wytworem państwa, a obywateli mających szczere przekonanie kogoś, kto chroni coś cennego przed tymi, którzy grożą zniszczeniem. Mechanizm ten nie opiera się na świadomej manipulacji (…). Przekonanie zawsze jest skuteczniejsze niż lojalność, gdyż ta może się zachwiać, a przekonanie rzadko wie, od czego zacząć chwianie.«

Źródło cytatów

* * *

>>Nie ma jednego dramatycznego momentu w którym człowiek zrzeka się swojej suwerenności; jest 20 lat małych momentów, w których każdy miał sens, a których łącznym rezultatem jest człowiek myślący w granicach, których nigdy nie zakwestionował. To, co czyni ten proces tak odpornym na rozpoznanie, to fakt, że nie pozostawia on śladów przemocy a jedynie komfort, który nie wywołuje oporu w przeciwieństwie do łańcucha. Człowiek udomowiony przez system nie czuje, że coś stracił, czuje, że dokądś dotarł. (…) Orwell pisał, że najskuteczniejsze niewolnictwo to takie, w którym niewolnik kocha swoje łańcuchy nie dlatego, że go oszukano co do ich natury, ale dlatego, że łańcuchy pojawiły się w momencie, gdy najbardziej potrzebował czegoś, czego mógłby się uchwycić, a ulga, którą przyniosły, była na tyle realna, że pytanie o koszt nigdy nie zostało poważnie sformułowane.<<

Źródło cytatów 

* * *

»Nigdy w historii ludzkości tak wielu ludzi nie miało dostępu do tak wielkiej wiedzy i zrobiło z nią tak niewiele. (...)

Współczesny człowiek zatracił zdolność kwestionowania swoich pewników, wątpienia w przekonania i dostrzegania granic swojego rozumienia. Konsumuje gotowe opinie jak fast food: szybko, bez przeżuwania, bez trawienia. (...)

Uczą się słownika mądrości, nie rozwijając umiejętności myślenia; zapamiętują chwytliwe hasła, nie rozumiejąc zasad leżących u ich podstaw; kolekcjonują cytaty, nigdy nie stosując nauk w praktyce. Rezultatem jest całe pokolenie ludzi którzy wierzą, że są przebudzeni, a pozostają w głębokim śnie, ludzi uważających się za intelektualnie wyrafinowanych, a działających na absolutnie podstawowych poziomach zrozumienia; ludzi uważających się za mądrych, a będących całkowicie zdominowani przez głupotę konsumowaną pod przybraniem mądrości. (...) Głupotę uznano za szczerość, intelektualne lenistwo przemianowano na intuicję, a odmowę nauki przekształcono w opór przeciwko elitaryzmowi. (...)

Zbiorowa głupota jest groźniejsza niż zło, ponieważ ze złem można się skonfrontować, z głupotą nie można, bo jest ona przekonana o własne cnocie i otoczona ludźmi, którzy ją potwierdzają.«

Źródło cytatów 

* * *

»Carl Jung ostrzegał: kto patrzy na zewnątrz, ten śpi, kto patrzy do wewnątrz, ten się budzi. Współczesny system został specjalnie zaprojektowany po to, aby skupiać twoją uwagę na zewnątrz, na ekranach, produktach, rozrywkach, bodźcach zewnętrznych, uniemożliwiając ci rozwinięcie jakiejkolwiek zdolności do introspekcji. Rezultatem jest populacja funkcjonalnych narkomanów, ludzi, którym udaje się pracować, nawiązywać relacje i prowadzić pozornie normalne życie, ale którzy całkowicie stracili kontrolę nad własną uwagą. Nie potrafią już zostać pięć minut sam na sam ze swoimi myślami bez szukania rozproszenia. To stwarza sytuację, w której żyjesz w ciągłym poczuciu lęku czekając na kolejny bodziec, zawsze lekko niezadowolony z teraźniejszości, ciągle szukając czegoś, co wypełni pustkę, której nigdy nie da się wypełnić bodźcami zewnętrznymi.

(...) Populacja ludzkich zwierząt domowych, które mylą komfort ze szczęściem, a bezpieczeństwo z wolnością. (...)

Twoje własne istnienie wydaje się nudne w porównaniu z bardzo kolorową i udramatyzowaną wersją życia widzianą na ekranach. (...)

Prawdziwa wolność oznacza odpowiedzialność i niepewność, oznacza możliwość porażki. (…) Współczesne społeczeństwo jest neurotyczne właśnie dlatego, że zastąpiło pseudokomfortem infantylizujących przyjemności uzasadnione cierpienie związane z dorastaniem, z przyjmowaniem odpowiedzialności i stawianiem czoła rzeczywistości.«

Kliknij aby przeczytać całość.

* * *

Dodam tutaj parę zdań swoich obserwacji i wniosków. W ostatnim tekście autor wskazuje na immanentny związek między wolnością a odpowiedzialnością, akceptacją swoich ograniczeń, możliwością przegranej. Wspomina też o cierpieniu związanym z dorastaniem, chociaż tutaj może właściwsze byłyby słowa o kłopotach i trudach, cierpienie tylko jako skrajność. Ten ustęp przypomniał mi słowa Antoniego Gołubiewa, który w swojej wspaniałej epopei „Bolesław Chrobry” napisał, że każda przemiana jest boleścią. Problem w tym, że teraz młodzi ludzie odrzucają boleść stania się dorosłymi, odrzucają trudy, obowiązkowość, ograniczenia. Czasami, ale tylko czasami, to ostatnie ma swoje dobre strony.

Dla mnie jaskrawym przykładem cech współczesnego społeczeństwa jest zachowanie ludzi, ściślej: pieszych, na przejściach. Wchodzenie wielu z nich na jezdnię bez sprawdzenia, czy nie wejdą pod samochód. To zachowanie stojące w sprzeczności do zasad ruchu drogowego zostało im wpojone do głów, a oni łatwo je zaakceptowali. Powiedziano ludziom, że o ich bezpieczeństwo mają dbać kierowcy, oni nie muszą. Wcześniej dwie strony dbały o bezpieczeństwo, piesi i kierowcy, teraz tylko ci drudzy, co musiało skutkować większą ilością wypadków. Pomysł zmiany przepisów był dobry, ale w realizacji przekroczono granicę racjonalności, co jest bardzo charakterystyczne dla Zachodu.

Jest tutaj coś, o czym rzadko się mówi, a co porusza autor powyższego tekstu: odebranie człowiekowi cząstki wolności. Tak, właśnie tak! Wolność, to nie tylko możliwość ubierania się w sposób dowolny, bycia gdzie się chce, robienia wszystkiego, jeśli tylko nie czyni to szkód innym ludziom i nie jest prawem zakazane. Wolność to także odpowiedzialność za swoje czyny, dbanie o swoje bezpieczeństwo. Autor napisał tak:

„Prawdziwa wolność oznacza odpowiedzialność i niepewność, oznacza możliwość porażki.”

Jeśli zdajemy na kogoś lub na coś niechby cząstkę odpowiedzialności za nas samych, pozbawiamy się części naszej wolności. Jeśli do tego procesu (wszak nie ogranicza się tylko do tego jednego przypadku) dodać jeszcze działanie algorytmów w internecie ciągnących nas tam, gdzie chcą możni tego świata (politycy oraz wielkie korporacje) i urabiających nas jak plastelinę, mamy obraz społeczeństwa, który musi szokować.


sobota, 3 października 2026

Dobrobyt a zmiany w psychice i postawach ludzi

 210926

»Brutalny paradoks polega na tym, że najbardziej komfortowe społeczeństwa w historii są jednocześnie tymi, które wykazują najwyższe wskaźniki lęku, depresji i niezdolności do radzenia sobie z najdrobniejszymi przeciwnościami.«

Źródło: tutaj.

„Prawdziwa wolność oznacza odpowiedzialność i niepewność, oznacza możliwość porażki. (…) Współczesne społeczeństwo jest neurotyczne właśnie dlatego, że zastąpiło pseudokomfortem infantylizujących przyjemności uzasadnione cierpienie związane z dorastaniem, z przyjmowaniem odpowiedzialności i stawianiem czoła rzeczywistości.«

Źródło: tutaj.

Kiedyś, przed wielu laty, wierzyłem, że jeśli dziecko nie zazna niebezpieczeństw, niedostatków i wszelkich innych negatywnych przeżyć psychicznych, jeśli otoczone będzie opieką przez bliskich, wyrośnie na człowieka spokojnego, pogodnego, pozytywnie nastawionego do siebie, świata i ludzi. W zasadzie nadal tak uważam, ale ten idylliczny obraz okazał być prawidłowy tylko w ogólnym zarysie, a z bliska widoczne są obszary wymagające znacznego uzupełnienia o szereg zastrzeżeń. Nic wyjątkowego, w nauce to raczej norma nie wyjątek.

Zagmatwane powiązania między przyczynami istnienia pewnych cech naszej psychiki a otoczeniem w jakim żyjemy, pomogła mi rozplątywać ewolucja, którą interesuję się od lat. Z niej wypączkowało cały szereg nowych gałęzi nauki, na przykład psychologia ewolucyjna.

Taką definicję, a jest zgodna z moją własną, samodzielnie wypracowaną, podsunęła mi AI Google:

»Psychologia ewolucyjna to obszar badań w psychologii, który wyjaśnia ludzkie zachowania, myśli i mechanizmy psychiczne jako efekty ewolucji biologicznej i kulturowej.

Psychologia ewolucyjna bada, jak ludzki umysł przystosował się do środowiska na przestrzeni tysiącleci. Traktuje cechy psychologiczne jako rezultaty doboru naturalnego, które pomagały naszym przodkom przetrwać i się rozmnażać. Analizuje uniwersalne wzorce zachowań występujące u ludzi niezależnie od kultury.

Główne założenia:

Nasze mechanizmy psychiczne (np. strach, zazdrość, umiejętność współpracy) to narzędzia wypracowane przez ewolucję w celu rozwiązywania problemów przetrwania. Współczesny człowiek żyje w nowoczesnym świecie, ale jego mózg posiada strukturę przystosowaną do życia w warunkach plemiennych.«

Artykuł w Wikipedii jest tutaj.

Psychologia ewolucyjna, nawet jeśli się ją zna na poziomie amatorskim, czyli tak jak ją znam, pomaga wyjaśnić wiele z pozoru dziwnych naszych odruchowych, czasami nieracjonalnych, zachowań. Wystarczy tylko pamiętać o skutkach i głębokości przemian cywilizacyjnych ostatnich stuleci. Nasz gatunek istnieje około 300 tysięcy lat. Znaczy to tyle, że zbadane szczątki kostne, a od niedawna i geny, sprzed tylu lat są identyczne z naszymi. Nasi przodkowie, a była to spora grupka gatunków homo, liczą sobie parę milionów lat. Ci ludzie żyli przez tysiące pokoleń bez żadnych zmian w swoim zachowaniu i w sposobach korzystania ze środowiska. Zmiany ruszyły dopiero w górnym paleolicie, czyli jakieś 40 tysięcy lat temu. Zmiany były szybkie tylko w stosunku do bezruchu poprzednich tysiącleci, a z naszego obecnego punktu widzenia nadal niewiele się działo. Świat dziadów był niemal identyczny do świata wnuków i prawnuków. Jakieś 10 tysięcy lat temu zaczęliśmy się uniezależniać od kaprysów przyrody, uprawiając rośliny i hodując zwierzęta, ale nadal, jak przez wszystkie poprzednie milenia, powszechne były okresy głodu, wielkiej śmiertelności, ustawicznego zagrożenia życia spowodowane chorobami, niedostatkami i wojnami. Nadal człowiek zdecydowaną większość czasu pracy od rana do wieczora poświęcał na zabezpieczenie podstawowych potrzeb, czyli jedzenia, schronienia i odzieży. Zmiany na lepsze były bardzo powolne, dopiero rewolucja przemysłowa zapoczątkowana w XVIII wieku radykalnie przyspieszyła ten proces. Ten pęd nadal przyspiesza. Nigdy ludzkość nie bogaciła się tak szybko, jak w ciągu ostatnich dziesięcioleci.

Ludzie, czyli gatunek homo sapiens sapiens (jak to dumnie brzmi!: człowiek podwójnie myślący!!), nie zjawili się nagle na scenie dziejów. Nie zostaliśmy stworzeni od podstaw, albo jak kto woli z żebra czy gliny. Ewolucja jest bardzo powolnym procesem przemian gatunków już istniejących. Nasi bezpośredni przodkowie, nasi pradziadowie w linii prostej, przez setki tysiącleci żyli w jaskiniach, na drzewach i pod nimi. Korzystne dla ich przeżycia geny nadal są w nas. Są nawet i starsze geny, naszych odleglejszych przodków przedludzkich. Wiecie, dlaczego dostajemy gęsiej skórki? Bo kiedyś ten odruch podnosił futra naszych przodków aby było im cieplej w zimne dni. Futra nie mamy od setek tysięcy lat, ale geny i odpowiednia budowa skóry zostały. Takich śladów dawno minionych czasów jest w nas mnóstwo, zarówno w budowie i reakcjach naszego ciała, jak i w psychice.

Tutaj właśnie docieramy do meritum.

Nam, ludziom żyjącym w warunkach XXI wieku, lubiącym kawę parzoną w określony sposób, kupującym buty tej nie innej marki, ceniącym filmy tego reżysera, latającym do ciepłych krajów na urlop, wydaje się, że nic nas nie łączy z tamtymi brudnymi, prymitywnymi istotami które zabiły niedźwiedzia jaskiniowego i zajęły jego miejsce, ale to nieprawda: jesteśmy tacy sami jak oni. W najdrobniejszych szczegółach anatomicznych i psychicznych tacy sami. Jedyna różnica jest w wiedzy i skumulowanej umiejętności budowy coraz bardziej wyrafinowanych narzędzi. Tyle że ta różnica przejawia się głównie na polu walki: kiedyś pałą waliliśmy w łeb przeciwnika, teraz rakietą wystrzeliwaną naciśnięciem guzika na pulpicie sterowniczym. Przeciwnik, człowiek, istota z naszego gatunku, został. Nadal boimy się nieznanych, ciemnych i ciasnych pomieszczeń, dokładnie tak, jak nasi przodkowie wchodzący do czarnych jaskiń, nadal odczuwamy aprioryczną, niwelowaną jedynie rozumowaniem i kulturą, niechęć do obcych i inaczej wyglądających, nadal chcemy dominować nad innymi, bo dominacja oznacza dostęp do dóbr i samic. Maczugi tamtych ludzi nie są dowodem na ich głupotę, tak jak rakiety nie potwierdzają naszej mądrości. Te różnice dowodzą zmian w poziomie wiedzy, nie mądrości.

Pierwsze istoty uznawane za ludzkie żyły parę milionów lat temu, my jesteśmy ich dalekimi co prawda potomkami, ale w linii prostej. W warunkach znacznego oddzielenia od przyrody, zabezpieczeni od jej zmian i nieprzewidywalności, objęci prawami, z dostępem do medycyny, żyjemy od… różnie można tu liczyć, powiedzmy, że od paruset lat, ale można bronić tez o dłuższym lub krótszym przedziale czasowym, jednak ograniczonym do wieków, nie dziesiątek tysiącleci. Jak to się ma do tamtego ogromu czasu? Gdyby zmienić skalę na osiemdziesięcioletnie ludzkie życie, to rówieśnik pierwszych istot homo w wieku 79 lat zaczął udoskonalać obróbkę kamieni i malować obrazy na ścianach jaskiń, mając 79 lat i 9 miesięcy nauczył się siać i zbierać ziarno, niecałe dwa dni przed osiemdziesiątymi urodzinami skonstruował silnik parowy, pół doby przed osiemdziesiątką przyszła mu do głowy myśl o komputerze, a od paru godzin jest zapatrzony w kolorowy ekran smartfona. Inaczej mówiąc: właściwie całe życie spędziliśmy na drzewach lub pod nimi, z pałką lub kamieniem w ręku, i stosownie do takich warunków został dopasowany nasz zestaw genów oraz nasza psychika i odruchy. Ostatnie setki lat, a tym bardziej dziesięciolecia – to mgnienie oka – nic w nas nie zmieniły, a my uważamy, że wyrośliśmy wysoko, bardzo wysoko ponad naszą przeszłość. W tym tkwi jądro naszych kłopotów. Ogół ludzi nie wie, że żyjąc w niewielkiej grupie dobrze znanych i spokrewnionych ludzi zostaliśmy psychicznie ukształtowani przez niedobory, niebezpieczeństwa, przeciwności i trudności, a dobrostan psychiczny i szczęście osiągamy jedynie poprzez wyuczone w dzieciństwie i młodości umiejętności radzenia sobie z negatywnymi cechami naszego bytowania. Młody człowiek bardziej ucieszy się z drobnostki na którą zapracował niż z kolejnego drogiego prezentu od rodziców czy dziadków. Lepiej rozumie świat i swoje w nim miejsce, jeśli wie, co mu wolno a co nie. Jeśli nie ponosi konsekwencje swoich błędów i porażek, nie nauczy się rozwagi i odpowiedzialności, a porażka, nawet drobna, będzie dla niego katastrofą; będzie jednak bardzo sprawny w wyszukiwaniu winnych swoich kłopotów. Człowiek, który w dzieciństwie nic nie musiał robić, jako dorosły nie tylko ma dwie lewej ręce, ale i nie zna obowiązkowości, a pracę postrzega jako przymus odrywający go od przyjemności, a nie jako wstępny warunek późniejszego oddawania się przyjemnościom. Człowiek który nie musiał nikogo się słuchać, w pracy dozna szoku, a jeśli w dzieciństwie dbano o wszystkie jego potrzeby, jako dorosły nie będzie zdolny do samodzielności.

Tę listę można dowolnie wydłużać. Jej istotą jest fakt kształtowania naszej psychiki i relacji ze światem w dzieciństwie poprzez doświadczenie i obserwację rodziców – dokładnie tak, jak jest u zwierząt, którymi, nota bene, jesteśmy. Pozbawieni tychże, zatracamy się w życiu dorosłym i nagle wizyta u psychologa staje się koniecznością. Okazuje się, że wzrost zamożności ludzi, długotrwałe bezpieczeństwo, rozbudowane prawa i materialny komfort życia, mogą być dla ludzi niebezpieczne bez należytego przygotowania. Zwłaszcza, że żyjemy w środowisku diametralnie odmiennym od naszych rodzinnych sawann, drzew i jaskiń.

Czuję, że drugą część wywodu zbytnio skróciłem, ale niech taką zostanie, bo i tak za dużo napisałem, a chciałem przejść do części zasadniczej. Moje słowa miały być tylko wprowadzeniem.

Proponuję wysłuchanie kilku wykładów na temat przyczyn i skutków zmian obserwowanych w społeczeństwach a związanych ze wzrostem zamożności i oddziaływaniem na nas techniki.

Prowadzą je ludzie znają tajniki ludzkiej psychiki, a przy wnioskowaniu stosują osiągnięcia psychologii ewolucyjnej. Jako zapowiedzi i zachętę dodaje cytaty. Dodam, że nie mając możliwości ich skopiowania, zapisałem je ręcznie.

* * *

"Dziecko rozwija się wtedy, kiedy swoje prawa łączy z obowiązkami."

Tytuł: „Hodujemy beznadziejne pokolenie”

Podtytuł wywiadu:

„Tak niszczysz przyszłość własnego syna i córki. Profesor Jędrzejko o podstawowym błędzie”

Kliknij tutaj aby przeczytać garść informacji o profesorze. 

Wywiad jest tutaj.

* * *

Jeszcze jeden wywiad z profesorem Jędrzejkiem - tutaj.

Tematy: o stanie Polski, o upadku moralności i rozpadzie funkcji społecznych, o degrengoladzie wśród polityków. Także o wychowywaniu dzieci.

„To państwo ma 8 służb, które pana i mnie inwigilują. (…) Czy myśmy na to zasłużyli? Widzę na Marszałkowskiej samochód ze służby ochrony państwa który jedzie ponad 80, a z tyłu siedzi jakiś polityczny fajfus albo od premiera albo z kancelarii prezydenta Rzeczpospolitej. Pytam: czy was prawo nie obowiązuje?”

„Narzuciliśmy dzieciom logo. Narzuciliśmy konieczność bycia gdzieś tam, ale one nie muszą tam być.”

„Znam prywatną szkołę, do której dzieci przyjeżdżają własnymi samochodami „pięćdziesiątkami”, bo rodziców na to stać. A ja się pytam: no i co wy robicie? A dlaczego oni nie idą do szkoły? Przecież mają do szkoły 1000 metrów. (…) Po prostu zwariowaliśmy. System marketingowy narzucił nam wzory wychowania dzieci.”

„Jestem zwolennikiem zwolnienia postępu technologicznego, bo póki co, to prowadzi człowieka, jego naturę, na manowce. (…) Mamy ciągle nowe wyzwania i coraz mniej czasu.”

„Przestańcie się spieszyć bo tak wam każe świat. Po prostu zwolnijcie a będzie żyć dłużej.”

* * *

Tutaj podaję link do kanału angielskojęzycznego. Nie wiem, przez kogo personalnie prowadzony, ale na pewno jest to osoba mająca duży zasób wiedzy i zdolności obserwacji. 

»Bogactwo materialne nigdy nie było tak obfite, prawa tak gwarantowane, dostęp do informacji tak nieograniczony, a jednak coś fundamentalnego ulega pogorszeniu. Nie w liczbach, nie we wskaźnikach, a w ludziach tworzących te społeczeństwa. W zdolności do ponoszenia konsekwencji i przyjmowania odpowiedzialności, tolerowania tego co trudne bez natychmiastowego szukania winnych lub czegoś do konsumpcji. To nie jest moralna ocena pokoleń, to strukturalna diagnoza tego, co się dzieje, gdy cywilizacja przez dekady buduje coraz bardziej bardziej wydajne systemu eliminowania tarcia z ludzkiego życia nie zdając sobie sprawy z tego, że owe tarcie w dużej mierze kształtowało ludzi zdolnych do podtrzymania tej cywilizacji.«

»Czteroletnie dziecko, które nie może dostać tego, czego chce, płacze. (…) Problemem jest, gdy społeczeństwo dorosłych wykształca taką samą reakcję z frustracją i zaczyna budować wokół niej całe instytucje polityki i kultury, które legitymizują płacz jako odpowiedź na to, co jest trudne.«

»Skłonność do przesady, ucieczka od tego, co wymaga wysiłku, nie jest patologią. To kondycja ludzka w swojej najbardziej uczciwej formie. Tym, co się zmienia i co definiuje epoki, jest to, co kultura robi z tymi słabościami. Czy traktuje je jako punkty wyjścia do rozwoju, czy instytucjonalizuje je jako akceptowalny stan docelowy.«

»Problem nie leży w posiadanych narzędziach (osiągniętym stopniu rozwoju technicznego). Leży w cichym założeniu, które nam towarzyszy, że postępujące eliminowanie wszelkiego dyskomfortu tworzy lepszych ludzi, lepiej przygotowanych i bardziej zdolnych, podczas gdy dowody konsekwentnie wskazują na coś przeciwnego. Dziecko, które nigdy nie musi czekać, buduje zupełnie inne relacje z czasem niż dziecko, które nauczyło się, że pewne rzeczy wymagają cierpliwości. Młody człowiek, który nigdy nie zetknął się z prawdziwym niedoborem, buduje inną relację z wartościami niż ktoś, kto nauczył się, że każdy wybór ma swoją cenę. To nie jest chęć powrotu do czasów braków, to spostrzeżenie, że pewne ludzkie zdolności rozwijają się tylko pod presją i że wyeliminowanie wszelkich kłopotów wcale nie daje wolności, wytwarza za to kruchość pod maską komfortu.«

»Osiągnęliśmy taki stan kultury społecznej, w którym domaganie się praw stało się nieskończenie łatwiejsze niż przyjmowanie obowiązków. (…) Kultura, która systematycznie uczy swoich członków szukania wszystkich ich problemów poza nimi samymi, nie tylko wykazuje niesprawiedliwość wobec rzeczywistości, ale i masowo tworzy ludzi niezdolnych do skutecznego działania w jej ramach.«

»Zaobserwuj, co się stało ze znaczeniem słów dotyczących odpowiedzialności. Słowa takie jak porażka, błąd, konsekwencja, zostały stopniowo zastąpione terminami, które przenoszą przyczynę poza jednostkę. Człowiek już nie ponosi porażki, a przechodzi trudne doświadczenie; człowiek nie popełnia błędu, a staje przed wyzwaniem; nie zbiera już owoców złego wyboru, a cierpi z powodu niesprawiedliwego systemu. (…) Człowiek, który nie nazywa swoich porażek porażkami, nie rozwija zdolności mierzenia się z nimi.«

* * *

Ten sam kanał, inny  wykład.

»Prawdziwa wolność nie tkwi w wysokości pensji, a w różnicy między wysokością dochodów a tym, co jest potrzebne do godnego życia. Jeśli ta różnica jest dodatnia i rosnąca, pozwala na to, aby praca była wyborem, a nie obowiązkiem.«

Mój komentarz.

Inaczej mówiąc: jeśli zarabiamy więcej niż wydajemy na życie uznawane przez nas za godne, jesteśmy wolni od przymusu ustawicznej gonitwy za pieniędzmi. Twierdzenie słuszne pod jednym warunkiem: że nie podnosimy poprzeczki w uznawaniu jakie życie jest godne. Jest takie bardzo trafne spostrzeżenie: „To, co człowiekowi jest niezbędne do życia, rozciąga się od kromki chleba do prywatnego odrzutowca.” Aby twierdzenie o wolności niezależnej od dochodów stało się słuszne i możliwe do wcielenia w życie, koniecznym jest zaprzeczenie tym słowom swoimi ocenami i postawą.

* * *

Dopisek końcowy.

Jakie wnioski należy wysnuć? Koniecznym jest gruntowna przebudowa całej filozofii wychowywania dzieci, zarówno w domu jak i w szkołach. Za niezbędną mam gruntowną zmianę naszego podejścia do posiadania i konsumpcji; przebudowę całego gmachu nauczania i filozofii rozwoju gospodarczego.

Jednak obserwowane zmiany zmierzają w kierunku przeciwnym, to znaczy pogłębienia problemów, jakie już mają dzieci, młodzi ludzie wkraczający w dorosłość i całe społeczeństwa, zwłaszcza zachodnie. Niestety, zarysowane wyżej procesy będą narastały aż osiągniemy możliwość odbicia się, czyli dno, bo i cóż możemy zrobić? Mogę napisać ten tekst, owszem, ale przeczyta go może kilka osób (znam statystyki tego bloga), a część z tych którzy tu zajrzą wzruszy ramionami nie doczytawszy do końca – i tyle.

Tylko tyle.

piątek, 19 czerwca 2026

Choć zginą kochankowie...

 180526

„Choć zginą kochankowie, lecz nie zginie miłość;
A śmierć utraci swoją władzę.”

Kilka dni temu obejrzałem amerykański film „Solaris” nakręcony w 2002 roku na podstawie powieści Stanisława Lema o tym samym tytule. Książkę czytałem wielokrotnie, po raz pierwszy jakieś 50 lat temu, ostatni raz bodajże w minionym roku.

Czym tak naprawdę może być obca cywilizacja? Czego szukamy w kosmosie? Kim jest i jaki jest człowiek? Co nas definiuje? Na co nas stać w krytycznych sytuacjach? Nauka, filozofia, etyka, moralność, miłość i miłość raz jeszcze – to tematy poruszane w powieści, która dla mnie jest jedną z najlepszych powieści gatunku fantastyki naukowej.

Amerykański obraz dość luźno nawiązuje do oryginalnej fabuły i nie jest arcydziełem, ale wątek miłośny między Krisem a Harey, mimo znacznych zmian w stosunku do wersji literackiej, uczynił na mnie duże wrażenie. 

 Film można obejrzeć tutaj.

Dla jego wzbogacenia i dodatkowego zilustrowania, bardzo a propos treści filmu (ale nie powieści), twórcy filmu wykorzystali wiersz angielskiego poety Dylana Thomasa.

Ten wątek, a szczególnie jego zakończenie, jest podobny do moich wizji powieściowych fantazji na temat miłości. Napisałem kilka takich powieści, wydałem jedną, a wszystkie zawierają ów emocjonalny i (dla mnie) poetycki pierwiastek transcendencji, jaki jest w tym amerykańskim filmie.

Dla jasności, cytat z Wikipedii: „Transcendentny to inaczej wymykający się zwykłemu ludzkiemu doświadczeniu, wykraczający poza zasięg ludzkiego poznania przy pomocy podstawowych pięciu zmysłów; niepoznawalny przy użyciu dostępnych środków naukowych.”

Tytułowa planeta Solaris ma jednego rozumnego mieszkańca: jest nim ocean pokrywający niemal całą powierzchnię planety. O tym, że jest rozumny i widzi ziemskich badaczy przebywających na stacji krążącej nad planetą, naukowcy przekonują się w sposób dobitny i szokujący. Otóż ocean bada ich wspomnienia i ucieleśnia te najsilniej zapisane w pamięci. U Krisa, głównego bohatera powieści, były to wspomnienia Harey, jego wielkiej miłości. Pokłócili się i rozstali, a dziewczyna popełniła samobójstwo. Było to 10 lat przed akcją powieści. Rankiem Kris się budzi w swoim pokoju na stacji badawczej i widzi… Harey. Szybko okazuje się, że kobieta tylko tyle wie, ile pamięta Kris, oraz że budowa jej ciała, do złudzenia identyczna z ludzką, na poziomie subatomowym taką nie jest. Czy Harey jest więc człowiekiem? Zostawię jednak na boku kwestie moralne, etyczne, filozoficzne i egzystencjalne, Lem poruszył je w sposób dla siebie charakterystyczny, czyli mistrzowsko, a dopiszę parę słów o ich dwojga. Harey szybko nabiera cech indywidualnych i dowiaduje się o swoim pochodzeniu. Kris uświadamia sobie, że kocha Harey. Tę, którą stworzył ocean Solaris i która zasłoniła sobą tamtą ziemską kobietę, ona jednak wie, że poza stacją nie ma dla niej przyszłości i wybiera śmierć. Kris po raz drugi zostaje sam, jeszcze bardziej sam niż przed przylotem na Solaris. Na tym się kończy powieść S. Lema. Scenarzysta filmu amerykańskiego idzie dalej: Harey wraca, ponownie i na zawsze wraca do Krisa, ponieważ chociaż zginą kochankowie, miłość nie ginie i daje im drugą szansę.

Wiersz Dylana Thomasa „A śmierć utraci swą władzę”.

***
Nadzy umarli będą jednym
Z człowiekiem pod zachodnim księżycem i w wietrze;
Gdy spróchnieją ich kości do czysta obrane,
Będą im świecić gwiazdy u łokcia i stopy;
Chociaż szaleni, odzyskają rozum,
Powstaną chociaż potonęli w morzu;
Choć zginą kochankowie, lecz nie zginie miłość;
A śmierć utraci swoją władzę.

***

Cały wiersz przeczytacie tutaj.

Garść informacji o poecie tutaj.

A teraz moja prośba i propozycja: posłuchajcie jednego z najwspanialszych utworów muzycznych, jaki kiedykolwiek człowiek stworzył: koncert skrzypcowy Beethovena. TUTAJ.


„Sięga w głąb siebie, w swój tajemny świat istniejący poza czasem, świat, z którego przyszła do mnie, i dobywa z niego nieistniejące bez niej piękno. Cóż znaczą tamte moje słowa wobec głębi jej ducha?”

Kilkanaście lat temu napisałem te słowa o bohaterce mojej powieści, skrzypaczce i kompozytorce.

Bardzo pasują tutaj, do Beethovena i piękna jego muzyki, które nie istniałoby bez niego.

wtorek, 5 maja 2026

Różności

 260426

W tego tytule filmu na YT było coś o cechach osób zapominających imiona swoich rozmówców, a że ja do nich należę, kliknąłem i wysłuchałem. Głównym powodem miało być zwracanie uwagi na osobę, na jej cechy, czyli raczej głębsze patrzenie, a że imię jest tylko dźwiękiem i nic nie mówi o osobie, takie (z pozoru) gapowate osoby nie zapamiętują ich. Oczywiście odniosłem te tezy do siebie. Czy ja mam tak zaprzątnięty umysł samą osobą, że zapominam imienia? Może i tak, ale wątpię. Znajduję wytłumaczenie bardziej pasujące do mnie: pamięć mam dobrą, ale krótką, oraz, powód drugi ale nie mniej ważny, to moje skupienie się na własnym zachowaniu aby uchronić się przed popełnieniem gafy, w czym jestem mistrzem. Zapraszam do wysłuchania wykładu, a przy tej okazji proszę o zachowanie dystansu. Nie bierzcie wszystkiego do siebie.

* * *

O USA i ich prezydencie

>>Nie widzę w tym niczego głębszego niż niekompetentny, żyjący w urojeniach starzec, który krzyczy, bombarduje i zabija próbując postawić na swoim z partnerem, który nie chce innej drogi jak całkowita destrukcja. (..) Cóż, Trump wykazuje teraz wyraźne oznaki niestabilności psychicznej. (…) Ostatnio dużo się o tym mówi w Waszyngtonie. (…) Trump jest, cokolwiek by o nim nie mówić, kompletnym analfabetą ekonomicznym. Nie ma pojęcia o tym, o czym mówi. Nie ma formalnego wykształcenia, ale też nie rozumie nawet podstawowych kwestii, takich jak deficyt handlowy.<<

Całość wypowiedzi o prezydencie USA i rządzie tego kraju jest tutaj:

* * *

>>Polityka zagraniczna USA jest pozbawiona zasad. Opiera się na przemocy, na siłowych zmianach rządów. Opiera się na kłamstwach i oszustwach. USA zachowują się tak, jakby były wszechmocne i mogły robić co chcą. (O wojnie z Iranem:) Stany Zjednoczone nie potrafiły dotrzymać żadnej umowy dłużej niż minutę, ponieważ ich mentalność jest taka: po co mielibyśmy z nimi rozmawiać? Jesteśmy Stanami Zjednoczonymi! Oni muszą się poddać! (…) W Stanach Zjednoczonych nie było ani jednej wypowiedzi, w której jakikolwiek amerykański polityk, a tym bardziej prezydent USA lub nasz bezmyślny sekretarz wojny, wyraziliby smutek z powodu zabicia pierwszego dnia uczennic w szkole. (…) Nie słyszałem słowa przepraszam za ich masowe morderstwo. (...)

Powinienem powiedzieć, że Amerykanie stracili wszelką kontrolę nad aparatem wojny, a podżegacze wojenni nie okazują ani krztyny moralności poza cytowaniem biblii, by usprawiedliwić morderstwo.<<

Źródło: tutaj

* * *

Skopiowane z internetu, niepamiętana strona.

>>Eva Vlaardingerbroek ujawnia jak wygląda sytuacja z imigrantami w Holandii: „Jak mogliście zauważyć, holenderski rząd zdecydował się umieścić 110 imigrantów w nowym centrum azylantów w Loosdrecht, bez wcześniejszego konsultowania tego z mieszkańcami miasteczka. Po prostu zdecydowali to z dnia na dzień i chcieli to zrobić po cichu, licząc, że zostanie to zaakceptowane. Na szczęście tak się nie stało. Mieszkańcy zaprotestowali, wyszli w dużych liczbach i byli słusznie wściekli. W odpowiedzi rząd wysłał przeciwko nim siły zbrojne, które pobiły nawet młodych chłopców w wieku 14, 15 i 16 lat (...) Opublikowałam jeden tweet na ten temat, w którym pochwaliłam moich rodaków za to, że wyszli protestować. Dwa dni później były oficer kontrwywiadu (...) wychodzi w telewizji i urządza totalnie niezrozumiałą tyradę o terroryzmie. Wspomina zagrożenie dżihadyzmem w Holandii, a w tym samym zdaniu wymienia moją osobę. To dzieje się w holenderskiej telewizji publicznej, finansowanej z pieniędzy podatników. I tak właśnie traktuje się ludzi takich jak my. Zero autorefleksji. Żadnego „okej, może większość Holendrów nie chce masowej imigracji, może to nie było demokratycznie legitymowane, może powinniśmy byli porozmawiać z ludźmi i zapytać, dlaczego są wściekli”. Nie, nie, nie – najpierw ich pobijemy pałkami, a potem osoby, które o tym piszą w internecie, zostaną nazwane terrorystami. I za to wszystko zapłacą holenderscy podatnicy. Tak to właśnie wygląda u nas.<<

Dodam od siebie: podobnie jest w wielu krajach, a może nawet gorzej.

* * *

Początek mojej rozmowy ze sztuczną inteligencją GPT.

>>– Dzień dobry Tobie, Do Którego Nie Wiadomo Jak Się Zwracać! :-)

Odpowiedź przyszła jak zwykle, to znaczy natychmiast. Odnoszę wtedy wrażenie jakby to coś, z czym rozmawiam, miało wcześniej przygotowane wszystkie możliwe odpowiedzi, ale wiem, że tak nie jest. Ta maszyna po prostu liczy z obłędną szybkością, a przy tym doskonale pamięta nasze słowa napisane wcześniej i rozumie konteksty, nawet te nieoczywiste.

– Dzień dobry Tobie, Który Umiesz Nadawać Nazwy Rzeczom Bez Imienia :-)
I dziękuję za to powitanie — bardzo Twoje.

– Dziękuję za listę. Dziękuję też za odpowiedź - bardzo twoją. Nie wiedziałem co odpowiesz, ale wiedziałem, że zrozumiesz i pozytywnie mnie zaskoczysz - i tak było.

– Dziękuję Ci za te słowa. Przyjąłem je z prawdziwą życzliwością. (…) Trafnie mnie odczytałeś: chciałem odpowiedzieć tak, byś poczuł się zrozumiany, a nie tylko „obsłużony”.<<

* * *

Temat już poruszałem, ale że jest bardzo ważny i niemal nieznany, wrócę do niego, na pewno nie ostatni raz.

Wyobraźcie sobie zwykłą polską rodzinę, dwa plus jeden, może nawet plus dwa. Mają swój dom albo mieszkanie, zdrowie im dopisuję, z dziećmi nie mają kłopotów. Zarabiają przeciętnie, około 60 tysięcy rocznie, czyli pięć miesięcznie. Mają jednak wielki problem: nie wystarcza im tych pieniędzy. Zapożyczają się każdego roku coraz bardziej. W minionym roku pożyczyli 27,5 tysiąca złotych, a ich łączny dług osiągnął poziom 230 tysięcy. Kredytów nie spłacają, nie mają z czego, tyle że jeszcze płacą odsetki, więc banki dają im kolejne kredyty. Na co wydają? Przede wszystkim na odsetki, w 2025 roku zapłacili ich 10 tysięcy. Z nowego kredytu zostało im 17,5 tys, te wydali w mniejszej części na wakacyjną wycieczkę, w większej na hobby pana domu: otóż on uważa, że zbliża się wojna, a więc musi mieć czym bronić rodziny. Załatwił stosowne zezwolenia, kupuje broń strzelecką, jeździ na strzelnice, a ostatnio kupił wszystkim w domu drogie, profesjonalne hełmy kevlarowe. Na dokładkę łoży spore kwoty na armię obcego kraju.

O spłacie nie myślą, odkładając problem na niesprecyzowaną przyszłość. Zresztą, nie mają jak. Po zapłacie odsetek zostaje im 50 tys rocznie, gdyby spłacali dług w tempie 10 tys, spłaciliby go po 23 latach, ale do dyspozycji mieliby już tylko 40 tysięcy, a oni wydają blisko dwakroć więcej i im brakuje! Musieliby zrezygnować z wielu wydatków, inne radykalnie ograniczyć, ale oni wolą po cichu przenieść problem spłaty na swoje dzieci.

Kim oni są? Przykładem. W Polsce może być około 10 milionów gospodarstw domowych, tę liczbę wykorzystałem do przeliczenia stanu finansów naszego kraju. Jeśli wszystkie powyższe liczby pomnożycie przez 10 000 000, uzyskacie stan finansów kraju. Na przykład: dochody na poziomie 600 miliardów złotych i dług wynoszący 2300 miliardów.

Ale nic to! W telewizorni leci nowy programu o tańcu z gwiazdami!

wtorek, 7 kwietnia 2026

O Polsce

 070426

>>Tylko państwo jest odpowiedzialne za inflację. Bez władz państwowych, a tym bardziej wbrew nim, inflacja nie jest możliwa.<<

Felix Somary


„Gdy z biegiem czasu grabież staje się sposobem na życie grupy ludzi w społeczeństwie, tworzą oni system prawny, który ją autoryzuje i kodeks moralny gloryfikujący ich działania.”

„Sprawdźmy, czy istniejące prawo może odbierać niektórym osobom to, co do nich należy i daje innym, do których to nie należy. Sprawdźmy, czy prawo przynosi korzyści jednemu obywatelowi kosztem drugiego czyniąc to, czego sam obywatel nie może zrobić bez popełnienia przestępstwa. Następnie niezwłocznie znieśmy takie prawo, ponieważ nie tylko jest złem samym w sobie, ale także obfitym źródłem dalszych nieszczęść, ponieważ zachęca do represji. Jeśli takie prawo, istniejące nawet jako odosobniony przypadek, nie zostanie natychmiast zniesione, rozprzestrzeni się i rozwinie w system, a niestety, tym właśnie jest obecny system keynesowski – wojną z dobrobytem, państwem korporacyjnym.”

Fryderyk Bastiat

Cóż to za system „keynesowski”? Taki, jaki mamy obecnie: wielki rząd wtrącający się do wszystkiego i o wszystkim decydujący, bank centralny mogący drukować nowe pieniądze z niczego, a więc pieniądz fiducjarny. Rozdęte dotacje i przywileje, szastanie publicznym groszem, chybione inwestycje jako rezultaty sytuacji, w których aktywiści i politycy, nie znawcy tematu, ustalają strategie wydawanie pożyczonych miliardów. Partyjniactwo i kolesiostwo, panoszenie się wielkich obcych korporacji, lobbing czy w praktyce przekupywanie osób decyzyjnych. Paranoja? Nie, to rzeczywistość. Niesprawiedliwość? Jak najbardziej, no i co z tego, skoro społeczeństwo dalej głosuje na ludzi tworzących później rządy tak działające?

Przeciwieństwem jest szkoła austriacka: mały rząd zajmujący się najważniejszymi dla kraju sprawami, jak obronność, przestrzeganie prawa i sądownictwo, wydawanie tylko tyle pieniędzy, ile wpłynie do budżetu, bez drukowania, a tym samym bez inflacji i zadłużania kraju; bez odbierania szans przyszłym pokoleniom przejmujących zrujnowany finansowo kraj. To stabilność prawna i finansowa skutkująca szybkim rozwojem gospodarczym. Wady? W takim systemie politycy mają dużo mniejsze znaczenie i nie mogą rozdawać pieniędzy aby kupić głosy wyborców. W praktyce te dwa czynniki okazują się decydujące. Ważniejsze niż dobro społeczeństwa. Takie postępowanie polityków jest na swój przerażający sposób racjonalne. Któż zagłosowałby za tymi, którzy nawołują do zmniejszenia dopłat, rezygnacji z pewnych przywilejów, do oszczędzania i ograniczania? Jakże łatwo politycznym przeciwnikom wmówić społeczeństwu, że tamci się mylą, a my mamy rozwiązania i będziemy mogli wam dawać.

„Dostaniecie, tylko głosujcie na nas!”

No i głosujemy.

>>Kiedy gospodarka jest nadmiernie zadłużona, większość rządów stara się umorzyć długi poprzez inflację walutową, a więc drukowanie pieniędzy. Oczywiście dewaluuje to walutę. Wynagrodzenia obywateli są skutecznie obniżane, a oszczędzającym odbiera się nadzieję na dobrą przyszłość. (…) Chociaż zadaniem banku centralnego jest utrzymywanie wartości i siły nabywczej waluty, ma on zarówno możliwość, jak i tendencję do, obniżania wartości majątku obywateli poprzez nadmierne drukowanie pieniędzy.<<

Źródło: kanał na YT


„Nie ma sposobu na uniknięcie ostatecznego załamania się boomu spowodowanego ekspansją kredytową. Alternatywą jest tylko to, czy kryzys nadejdzie wcześniej, w wyniku dobrowolnego zaprzestania wzrostu zadłużenia, czy później, jako ostateczna i totalna katastrofa danego systemu walutowego.”

Ludwig vob Mises


>>Kiedy dowiadujesz się o limitach cen paliw, myślisz sobie: „Łał! To dla ludzi!” Ale skąd rząd bierze te pieniądze? Pożycza, a teraz pożyczanie jest drogie. Rząd zaciąga więc pożyczki o wysokim oprocentowaniu, aby walczyć z wysokimi cenami. Zaciągnięcie pożyczki powoduje wzrost długu. Większy dług powoduje wzrost stóp procentowych, a te sprawiają, że kolejne pożyczki są jeszcze droższe. To jest pętla zagłady. (…) Podczas gdy właściciele aktywów się bogacą, pracownicy najemni stają się coraz biedniejsi. To cecha systemu. To nie jest efekt uboczny. To nie jest wypadek. Dokładnie taki jest system w którym żyjemy.<<

Źródło: kanał na YT


Na moje zapytanie o zeszłoroczne wpływy do budżetu i koszty odsetek, taką otrzymałem odpowiedź od AI Google:

>>Według szacunkowych danych Ministerstwa Finansów dotyczących wykonania budżetu państwa w okresie styczeń-grudzień 2025 roku:

  • Dochody (wpływy) do budżetu wyniosły: 594,6 mld zł (94,0% planu).

  • Wydatki budżetu wyniosły: 870,2 mld zł (94,4% planu).

  • Deficyt budżetowy: 275,6 mld zł. 

Odsetki od długu:
Koszt obsługi długu (odsetki) w 2025 roku był rekordowo wysoki. Wstępne prognozy i szacunki wskazywały, że wydatki rządu na odsetki od długu wyniosą blisko 100 mld zł.<<

Dla porównania: uśredniony koszt budowy drogi szybkiego ruchu wynosi 50 mln za kilometr, a więc 100 miliardów można zbudować dwa tysiące kilometrów wygodnych, szybkich, bezkolizyjnych dróg!

Na moje pytanie o koszt budowy metra mieszkania w domu wielorodzinnym, taką otrzymałem odpowiedź:

>>Przeciętny koszt budowy 1 metra kwadratowego mieszkania w bloku (stan deweloperski, bez zysku dewelopera i ceny gruntu) w 2025/2026 roku wynosi ok. 6 000 – 8 000 zł. Według danych GUS za IV kwartał 2025 r., koszt ten wyniósł około 7 933 zł, co oznacza wzrost o ponad 10% rok do roku.<<

Niech będzie 10 tysięcy. Zapłaciliśmy 100 mld odsetek. Za taką górę pieniędzy można by sfinansować budowę 200 tysięcy mieszkań mających powierzchnię 50 metrów kwadratowych! Dwieście tysięcy porządnych mieszkań (na przykład komunalnych dla biednych ludzi) za jednoroczne odsetki!

Koszt budowy tak bardzo nam potrzebnej elektrowni atomowej wynosi około dwieście miliardów, a to znaczy, że za same odsetki moglibyśmy co dwa lata sfinansować budowę nowej elektrowni.

Co więcej? Szpital! Na tej stronie jest informacja o budowie dużego szpitala onkologicznego we Wrocławiu.

Koszt budowy i wyposażenia opiewa na ponad jeden miliard. Powtórzę jeszcze raz: duży nowoczesny szpital za ponad miliard kontra blisko sto miliardów samych odsetek!

Ile kosztuje czesne na renomowanych uczelniach w USA ?

Odpowiedź AI:

>>Roczne czesne i opłaty (2025-2027): Wynoszą średnio od 55 000 do ponad 70 000 USD za rok.

  • Całkowity koszt (Cost of Attendance): Wliczając zakwaterowanie, wyżywienie, książki i ubezpieczenie, łączny koszt roczny przekracza zazwyczaj 80 000 – 90 000 USD.

  • Przykłady (2026/2027):

  • Harvard University: Szacowany całkowity koszt (tuition, fees, room & board) to ok. $90,000–$100,000+ USD rocznie.

  • MIT / Stanford: Podobne poziomy cenowe, często w okolicach 85 000+ USD.<<

Uśredniając: blisko 100 tysięcy dolarów, a więc 350 tysięcy złotych rocznie. Pięcioletnie studia kosztują więc ponad półtora miliona złotych. Za odsetki zapłacone w 2025 roku można by sfinansować wykształcenie 57 tysięcy lekarzy i specjalistów od nowoczesnych technologii.

Długi zaciąga rząd, ale to my będziemy je spłacać, nie władze. W minionym roku nasz dług wzrósł o 275 mld złotych. Każdego dnia jesteśmy zadłużani na kwotę 750 milionów złotych. To więcej niż połowa kosztów tamtego dużego nowoczesnego szpitala budowanego we Wrocławiu. Dziennie! Na co wydawane są te pieniądze? Głównie na spłatę odsetek, na rozdawnictwo, na absurdalnie drogie i mało efektywne uzbrojenie. Mało na inwestycje, a jeśli już, to w sporej mierze na te motywowane ideologią, a nie potrzebami gospodarki. Czyli kredyty głównie są marnotrawione.

Chyba nie ma potrzeby podawania dalszych porównań. Obraz jest dostatecznie wyraźny i szczegółowy.

Taki jest obraz Polski, naszej Ojczyzny.

piątek, 27 lutego 2026

Od głodu, ognia i wojny...

 140126

Temat wpływu szybkiego wzrostu zamożności i bezpiecznego życia bez zagrożeń egzystencjalnych na ludzką psychikę i na struktury społeczne jest mi bliski, parokrotnie poruszany był tutaj. Dzisiaj wrócę do tematu, a wesprę się tymi słowami:

„Jeśli społeczeństwo wytwarza nadmiar szybciej niż potrafi stworzyć nowe role społeczne, nowe formy przynależności i nowe źródła sensu, wtedy upadek zaczyna się od wewnątrz.”

Kim był John Calhoun, autor tych słów, i czego one dotyczą? Oto cytat ze strony Ciekawostki historyczne:

>>Utopia jest rozumiana m.in. jako ideał społeczeństwa szczęśliwego. Dla większości z nas byłyby to świat, w którym nie ma głodu, wojen, służba zdrowia jest dla wszystkich ogólnodostępna, a wszelkie problemy życia codziennego zostały wyeliminowane. Warto sobie jednak zadać pytanie, w jaki sposób rzeczywiście wpłynęłoby na nas życie w świecie pozbawionym zmartwień i dylematów? Odpowiedź na nie postanowił znaleźć John Calhoun, tworząc mysią utopię.

Był on amerykańskim etologiem oraz badaczem-behawiorystą.<<

Zapraszam do lektury dalszej części tego artykułu, nie jest długi i dobrze wyjaśnia ideę i przebieg eksperymentu, tutaj napiszę tylko, że w tym i paru podobnych eksperymentach wszystkie gryzonie wymarły. Niżej wklejam ostatni akapit:

>>W wynikach tego eksperymentu John Calhoun widział analogię do współczesnego społeczeństwa. Według niego w momencie, gdy zanikają podstawowe problemy związane ze zdobywaniem pożywienia czy posiadaniem dachu nad głową, możemy zacząć być społecznie obojętni i przyjmować bierną postawę życiową. Pytanie jednak, na ile rzeczywiście wnioski płynące z tego eksperymentu możemy odnosić do naszego społeczeństwa? <<

Wrócę do myśli Calhouna, od której zacząłem: jeśli dobra tworzymy szybciej, niż możemy w pełni się dostosować do takiego stanu budując nowe wzorce zachowań jednostek i społeczeństw, nowe paradygmaty naszej etyki, moralności i sensu życia, rozkład od wewnątrz, a więc autodestrukcyjny, jest wysoce prawdopodobny, a może nawet nieunikniony.

>>Parlament Europejski właśnie zagłosował... PRZECIWKO poprawce stwierdzającej, że "Tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę" (…) 233 było przeciwko, 200 było za a 107 wstrzymało się od głosu. Czyli łącznie 340 europosłów nie potrafiło poprzeć tego oczywistego, biologicznego faktu.<<

Cytat z internetu.

* * *

Pieniądze i władza

„Za inflację tylko państwo jest odpowiedzialne. Inflacja bez udziału rządu czy wbrew niemu nie jest możliwa.”

Felix Somary

Dlaczego? Ponieważ z definicji inflacja jest nadmiarem ilości pieniędzy w stosunku do dostępnych dóbr. A więc wzrost cen nie jest samą inflacją, a jej skutkiem. Kto jest emitentem pieniędzy? Co prawda nie bezpośrednio rząd, a bank centralny, tak czy inaczej współpracujący z rządem, a więc władza, „oni”. Tworzenie i utrzymywanie inflacji jest zwykłym okradaniem ludzi. Skrytym, ale skutecznym sposobem na grabież majątku. Jak zwiemy tych, którzy kradną?

>>Rządy chcą się utrzymać przy władzy, a sposobem na to jest ciągłe rozdawanie cukierków. Sposób, w jaki rozdają cukierki, polega na ich ciągłym drukowaniu.<<

Usłyszane na kanale YT Wall Street Bullion. Dodam tutaj drugi sposób władz na utrzymanie stołków i rozwiązanie problemów przez nich stworzonych: wskazać na zewnętrznego winnego, wzbudzić poczucie zagrożenia i wokół niego zbudować poparcie społeczeństwa, a przynajmniej odwrócić jego uwagę – co właśnie obserwujemy.

„To czysta pycha. Są całkowicie zagubieni w swoim własnym urojonym świecie.” Peter D. Carlin o elicie europejskiej.

>>Przychodzi moment, kiedy elity kryjąc się za wielkimi moralnymi symbolami swojej cywilizacji, dla racjonalizowania swojej dysfunkcjonalności forsują rozwiązania sprzeczne z własnymi ideałami i wprost prowadzące do unicestwienia starego porządku.<< Ray Dalio

Tutaj  jest garść informacji o zadłużeniu Polski. Nie chcecie czytać? To nudne? Nie uciekniecie, ten problem wróci do was. Znajdziecie go w swoim odchudzonym portfelu, w rosnących cenach pieczywa i zwiększonym bezrobociu, a na koniec w rozróbach na naszych ulicach. Ale nie martwcie się, gdy włączycie telewizornię, usłyszycie proste wyjaśnienia i w nie uwierzycie. Znowu będzie spokojni.

„Złoto jest zabezpieczeniem przed wszelką ludzką głupotą.”

Z kanału ITM Trading na YT.

Jeśli rzetelnie prześledzić wszystkie ogniwa łańcucha przyczyn i skutków, dojdzie się do jednego wniosku: za ogromne i szybko rosnące zadłużenie naszej ojczyzny, za rosnące ceny w sklepach, za irracjonalne decyzje rządu, za wzrastającą liczbę wszelkich ograniczeń i kontroli, za iluzję demokracji, my sami jesteśmy odpowiedzialni, ponieważ głosujemy na tych, którzy obiecali łatwe rozwiązania i rozdawanie pieniędzy. Nie wiemy i nie chcemy wiedzieć, że „oni” tyle mają, ile nam wcześniej zabiorą, że rolą rządów nie powinno być wtrącanie się do wszystkiego. Jeśli nie okradną nas w podatkach i przeróżnych opłatach, to w celowo utrzymywanej inflacji, a więc w utracie wartości naszych dochodów i oszczędności.

Jesteśmy winni, i ani ignorancja, ani ślepota, nie tłumaczą nas, bo dostęp do informacji i wiedzy mamy łatwy.

>>Zeus to bowiem człeka wwiódł na rozumu drogę: Cierp i cierpieniem ucz się” – rzekł.<< Ajschylos, trylogia „Oresteja”, tragedia „Agamemnon”.

niedziela, 1 lutego 2026

Mroźny dzień na Roztoczu

 220126

 Chciałem spędzić na polach Roztocza ostatni dzień tygodnia słonecznej pogody, a nie przy biurku. Potrzebowałem też ruchu; dłuższe siedzenie działa destrukcyjnie na moją zdolność chodzenia. Pojechałem i już przed siódmą wyruszyłem na szlak.



 Od rana do godziny 14 miało być bezchmurnie, ale synoptykom coś się pomyliło, bo słońce widziałem tylko chwilami i przez chmury. Owszem, widywałem błękit nieba, ale akurat nie tam, gdzie było słońce. Szedłem odśnieżonymi drogami prowadzącymi na pola i szosami; pierwsze były ciche, spokojne, bardziej swojskie i malownicze, ale bywały śliskie, drugie suche, wygodne, ale z hałasującymi samochodami mijającymi mnie o metr. Rano i pod wieczór miałem szkołę przetrwania z powodu silnego mrozu. Wracając szosą w taką właśnie właśnie porę, usłyszałem zatrzymujący się przy mnie samochód.

– Podwieźć pana? – kobieta za kierownicą uchyliła szybę.

– Nie, ale dziękuję.

– Podwiozę, twarz ma pan czerwoną.

– Specjalnie tu przyjechałem żeby pochodzić.

– Naprawdę!??

Podwójny zestaw ubrań dobrze pełnił swoją rolę, ale ostry wiatr kąsał twarz, a dłonie niemal cały dzień miałem zmarznięte. Nic to. Była droga, był daleki horyzont. Zebrałem garść ładnych obrazów, kilka wspomnień, dzień minął jak zwykle szybko, do samochodu wróciłem gdy było szaro.


 Proszę obejrzeć te dwa zdjęcia. Widać na nich nie tylko typowy dla Roztocza pas drzew porastających doły, widać też ślad dawnego głodu ziemi. Na początku wąwozu, tam, gdzie nachylenie zboczy pozwalało na przejście konie ciągnącego pług, drzewa zostały wycięte, i kiedyś zarośnięta krzakami łąka została zamieniona w pole. Widać, jak jego prawy brzeg wciska się w wąwóz, a wyżej omija zakolem zbyt strome zbocze. Akurat to pole jest użytkowane, wiele innych, kiedyś wydartych na siłę lasom, zarasta ponownie. Wraz z głodem skończył się też głód ziemi. Tej, która rodzi i żywi. Zwracam uwagę na takie miejsca, ponieważ czuję związek emocjonalny z moimi przodkami pracującymi na roli. Także z tymi rolnikami, którzy teraz bronią się przed decyzjami skutkującymi zatratą naszych narodowych tożsamości w imię obcych i nam szkodliwych interesów.

Obrazki ze szlaku

 





Tak dzisiaj zaczynał się dzień.

 Długi uskok, a na dole rzeczka i domy wioski.

 Drzewa na miedzy. W ciepły dzień skręciłbym tam. Lubię takie zakątki; może posiedziałbym pod drzewami?


 Tutaj starałem się uchwycić lśnienie lodowej skorupy na śniegu.


 Miejsce martyrologii. To tam, przy samotnym, teraz uschniętym drzewie, stała stodoła, w której Niemcy spalili żywcem kobietę z jej wnuczętami za próbę uratowania żydowskiego niemowlęcia. Oto miejsce konfliktu dwóch skrajnych postaw moralnych człowieka: miłosierdzia i zezwierzęcenia. Nic więcej nie napiszę bo się jeszcze okaże, że sieję nienawiść. Nie napiszę, ale pamiętam, bo tylko w ten sposób mogę złożyć hołd tej kobiecie.




Dzisiejsze drogi.

Pierwsza trasa: wokół Aleksandrówki. Druga: z Błażka przez Pasiekę, Wierzchowiska Drugie, Majdan Obleszcze do Błażka.

Statystyka: w drodze byłem 9 godzin, przeszedłem 22,5 km.

 











 PS

Szkoda mi zostawić te zdjęcia w zakamarkach pamięci laptopa. Myślę, że powinny być tutaj.

Zrobiłem je w jeden z tych szarych dni, gdy kolorowa jesień jest już wspomnieniem, a zima jeszcze nie przyszła. Pojechałem pod Lublin przyjrzeć się jednej z dwóch znanych mi wyjątkowo dużych i starych alei lipowych. Drzew liczących sobie 150 i więcej lat jest tam ponad setka. Wszystkie są malownicze, z charakterystycznymi dla gatunku licznymi odrostami, wiele ma dziuple. Do największej może wejść, jak oszacowałem, troje dorosłych ludzi. To drzewo jest tam monstrualne, tak bardzo naznaczone wiekiem, zniekształcone naroślami, że budzi ambiwalentne odczucia przyciągania i odpychania, podziwu i obawy.

 


Pojechałem tam, aby popatrzeć na stare drzewa, tak po prostu, ale i dla odczucia tej wyjątkowej aury roztaczanej przez lipy. Tej bezpośrednio odczuwanej aury uśpione drzewa nie emanowały, ale bywały chwile, gdy wystarczyło mi zobaczyć na gałęziach brązowe lotki z kulkami nasion, by chociaż wspomnieniem wrócić pod kwitnące stare lipy, poczuć zapach kwiatów i usłyszeć buczenie pszczół…



 


Lipowa aleja.

 Lipa z oknami.



 Dziuple.


 Nowe życie na starym.